IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

  Ogród.

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Ogród.   Nie Mar 04, 2012 8:29 am

Śliczny, mały ogródek. Zadbany, bo ogrodnik *Vanuatu* się o niego troszczy. A na samym końcu jest altana, w której mieszka.

---------------------------------------------
Vanuatu, jak to na wesołego chłopca, który jeszcze nie do końca dorósł, uwielbiał zabawy w ogrodzie. Znaczy nei do końca. Bo to w sumie nie były zabawy a praca. Jednak jemu się to podobało. Nie miał duzo do roboty, a przynajmniej siedział w hotelu za darmo. O. Nie ma to, jak dobrze się ustawić, prawda? Z resztą, nie o tym teraz. Bo wbrew pozorom, nie szedł teraz do ogrodu by pracować, czy w stronę swojej altany. Przeszedł tutaj ze swoją kuzynką, Nauru. W sumie już jakiś czas temu powiedział jej, ze muszą gdzieś razem wyjść. I dopiero teraz udało mu się zrealizować swoją obietnicę. Ciągnał ją za rękę po ogrodzie pokazując palcem co ładniejsze miejsca, jednak to najładniejsze zostawił na koniec.
- Rinya~! Pokażę ci śliczne miejsce do odpoczynku. - Usmiechał się do niej pełen energii i szczęścia. Zaprowadził ją więc w połozone gdzieś na boku ogrodu, odludne miejsce. A tam? Ławeczka wśród krzaków i kwiatów. Czyż nie piękne miejsce?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Nie Mar 04, 2012 8:47 am

Właściwie, to dosłownie została wyciągnięta. Nauru również pracowała w tym hotelu, więc sama była w swoim służbowym stroju...pokojówki. Nie lubiła tego, co dawali jej nosić. Już w worku po kartoflach byłoby wygodniej. Ani dobrego wymachu nogą nie można zrobić, ani ramieniem machnąć. A wszyscy faceci gapią się tylko w jedne miejsce. No dobra, prawie wszyscy. Nie wydawała się często z Daigo, ale wiedziała, że ten nigdy jej nie zignoruje, jak to przywykła robić reszta świata. Uśmiechała się lekko pod nosem, widząc zaangażowanie swojego kuzyna. Dobrze było, gdy ktoś wykonywał pracę, która dawała mu satysfakcję. A Vanuatu wręcz promieniał, gdy opisywał jej poszczególne miejsca. Właściwa osoba na właściwym miejscu. Uśmiechnęła się szerzej, gdy znów została gdzieś zaciągnięta. Rozejrzała się, oczarowana miejscem. Nauru kochała każdy przejaw życia w przyrodzie. Kwiaty były czymś, czego nie miała na swojej wyspie, więc często czuła zwyczajną zazdrość o miejsca takie jak te. Przyklękła przy kwiatach, wąchając je.
-Diago...znasz może kwiaty, które mogą zakwitnąć w trudno dostępnych miejscach?-spytała, bawiąc się płatkami.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Nie Mar 04, 2012 9:25 am

Spojrzał na jej uśmiech i od razu zrobiło mu się cieplej na sercu. Właściwie, jak się jej tak przyjrzał, to Rinya wydawała się być naprawdę śliczną dziewczyną. Spojrzał na jej strój. No cóż, pewnie nie był za wygodny, do tego strasznie krepujący. Pogłaskał ją po głowie, gdy przyklęknęła przy kwiatach. Cały czas się uśmiechał.
- Kwiat rosnący w trudno dostępnych miejscach? - Myślał przez chwilę próbując sobie przypomnieć rośliny, które by się nadawały. - Ach. Róża Górska. Co prawda jest cała zielona, ale wygląda ślicznie. I nie potrzeba zbyt wiele pracy by ją utrzymać. - Uśmiechnął się szerzej. Widać było, że był w swoim zywiole. Przyglądał się swojej kuzynce cały czas. Ach, kobiety. Vanuatu strasznie je wszystkie podziwiał. Nie należał do mężczyzn, których interesuje tylko wygląd, rozmiar piersi czy to jak łatwo ją zdobyć. O nie. Jego fascynował przede wszystkim ich charakter, dopiero potem podziwiał ich wdzieki. A przede wszystkim... Daigo uważał, że każda kobieta ma w sobie cos pięknego. Czy był naiwny?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Nie Mar 04, 2012 9:49 am

Jakoś nigdy nie uważała się za szczególnie ładną. Może przez tą jej historię i fosforyty. Podboje i praca w kopalni-to nie sprzyjało chodzeniu w sukienkach. Często zastanawiała się, kim byłaby, gdyby historia potoczyła się inaczej. Możliwe, że jednym z najbogatszych państw świata. A z resztą...nie lubiła wspominać przeszłości. Zawsze przypominały jej się tylko te złe chwile. Potrząsnęła szybko głową i spojrzała na kuzyna.
-Róża...Górska...-powtórzyła, chcąc zapamiętać nazwę jak najdokładniej. Lubiła swojego kuzyna i to nie dlatego, że pochodzili z tego samego regionu. Vanuatu miał podejście do życia, którego Rin ciągle brakowało. Usiała na trawie, nie troszcząc się o strój, po czym zdjęła buty, a następnie pończochy. O wiele lepiej.
-Jak twój kraj?-spytała z czystego zaciekawienia.Uwielbiała tematy do rozmowy, które nie dotyczyły jej, ale zazwyczaj wychodziło tak, że ona opowiadała o sobie. A wolała być słuchaczem, niż mówcą.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Nie Mar 04, 2012 10:03 am

Uśmiechnął się znowu i przysiadł obok niej. Gdy zaczęła zdejmować pończochy nie wiedzieć czemu zarumienił się lekko i chrząknął. Przyglądał się jej nogom, mimo iż nie chciał. No bo przecież tak nie wypada!
- Mój kraj? - Zaśmiał się. Właściwie to był jednym z tych państw, w których dobrze się żyło. Nie ma to jak utrzymywać się z turystyki, fak je. Spojrzał jej w oczy i podrapał się po głowie.
- Wlasciwie to dobrze. A jak twój? - Vanuatu byl ciekawy. W końcu to jego kuzynka a o rodzinę powinno sie troszczyć... Prawda? Właściwie to Vanuatu nie za abrdzo wiedział jak powinny wyglądać stosunki rodzinne, był wychowywany przez trzech facetów nienawidzących siebie najbardziej na świecie, więc czego by się tu spodziewać?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Nie Mar 04, 2012 10:19 am

Do kompletu doszły opaska, fartuch i obróżka. Nie, nie zamierzała tu nic robić, po prostu zdjęła te mniej wygodne części, bez których mogła się obejść. Przejechała dłonią przez włosy, zbierając je do tyłu.
-U mnie? Tak jak zwykle-opisywanie tego całego kryzysu, który trwa już dobre ponad dwadzieścia lat długo by zajęło. Ona była akurat tym krajem, który kraj coraz mniej przypominał, bardziej upodabniając się do terytoriów państw, które im pomagały. W głębi serca...trochę zazdrościła Daigo. W końcu jego KTOŚ wychowywał. A ona siedziała na tej swojej wyspie samotna, bez możliwości popłynięcia gdzie indziej.
-Pochwal się, jaki zwierzyniec trzymasz w tym ogrodzie...-szturchnęła go lekko, ciągle się uśmiechając. Widocznie miała dobry nastrój.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Nie Mar 04, 2012 10:30 am

Cały czas obserwował jak pozbawiała się coraz większej ilości dodatków jakie na sobie miała. Zaśmiał się cicho. Tak, Lisa projektując te stroje była cholernie pomysłowa. Nie wiedzieć czemu przygarnął ją do siebie jedną ręką i poczochrał szczerząc się do niej szeroko. Już miał cos powiedzieć, gdy zadała mu pytanie, na które rozpromienił się jeszcze bardziej.
- Zwierzyniec mówisz? Mam ich tu sporo. Zaczynajac od pingwina i papugi jakie mam w domu. - Chrząknął. O ile altanę można nazwać domem.... - No, a w ogrodzie mieszka rodzina królików, takich holenderskich. - Zaśmiał się znowu. Kochał zwierzęta. Kochał naturę. I kochał też Lily, która wolała Walię. Na samą myśl o tym na chwilę posmutniał. Jednak szybko powrócił do uśmiechania się. Przecież był wlasnie w towarzystwie swojej uroczej kuzyneczki! Nie powinien się więc smucić.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Nie Mar 04, 2012 9:22 pm

Potrząsnęła głową, gdy j a poczochrał, po czym sama poczochrała jego. Nie lubiła, jak ktoś tak jej robił. A zemsta zawsze była słodka. Jednak nie mogła być na niego długo zła, toteż wybuchnęła śmiechem. Zwłaszcza widząc jego obecną fryzurę.
- Powiedz...nie przygarnął byś dwóch ptaków? Są bardzo niewielkie...-spytała, zerkając na niego i poprawiając sobie włosy. Było jej tak przyjemnie, gdy siedziała razem z nim, przytulona tak do niego. W końcu ktoś, kto jej nie ignoruje i kto lubi z nią rozmawiać. W sumie to żałowała, że wcześniej nie zaczęła z nim rozmawiać, ani, że nie nawiązali jakiś stosunków politycznych. Zawsze łączyłoby ich coś więcej, niż tylko pokrewieństwo. Westchnęła cicho i zaczęła mu poprawiać włosy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Pon Mar 05, 2012 2:16 am

Gdy poczochral o po wlosach zasmial sie glosno i przygarnal ja jeszcze raz do siebie. Gdy zapytala sie o przygarniecie ptakow zmarszczyl lekko brwi. W sumie... Mial miejsce, mial checi i mial predyspozycje. Ale najpierw chcial sie dowiedziec czegos wiecej o tych zwiarzatkach.
- Dwa ptaki? A cos z nimi nie tak? - Widac, ze sie przejal. Kochal zwierzeta, a opieka nad nimi sprawiala mu przyjemnosc. Pogladkal ja po glowie i spojrzal z usmiechem. Tak, to moglo jej powiedziec, ze na pewno zajmie sie tymi ptakami. A ludzie znowu beda gadac, ze podrywa na ptaki... Widzac jak poprawia sobie wlosy pomogl jej lekko przeczesujac jej wlosy swoimi palcami. Usmiechal sie przy tym caly czas, wesolo. Potem poglaskal po policzku szczerzac sie caly czas. No tak, w sumie to dobrze mu sie tak siedzialo z kuzyneczka w ramionach. Gdy zaczela poprawiac mu wlosy wyszczerzyl sie jeszcze bardziej, o ile to mozliwe i pochylil glowe w jej strone, coby jej bylo wygodniej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Pon Mar 05, 2012 7:48 am

Dobrze, że miała krótkie włosy. Mniej problemów z byciem czochranym, włosy się nie zaczepiają, wredne dzieciaki nie mogą wkleić ci gumy. Problem był w tym, że włosy rosły jej bardzo szybko, więc musiała je regularnie przycinać. Daigo za to miał bardziej poważniejszy problem, z tymi jego włosami. Chociaż nie były aż tak długie, jak jej poprzednie.
-Widzisz, na mojej wyspie mam endemit. Czyli gatunek, występujący tylko w danym miejscu. Myślałam, że mogłabym przewieźć jedną parkę i spróbować zaadaptować je tutaj.-podrapała się w kostkę. Chciała zrobić wszystko, byleby tylko te zwierzęta nie wyginęły. Z jej małymi rozmiarami wyspy i zniszczonym ekosystem, było to bardzo możliwe.
-Tylko, że ktoś musiałby się nimi zajmować...-znów podrapała się w kostkę. Coś ją ugryzło tam, czy jak?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sro Mar 07, 2012 7:08 am

Czy Daigo miał problem ze swoimi włosami? Owszem. Dosyć, że były dosyć długie, jak na mężczyz-... CHŁOPAKA, to jeszcze miał na nich niesforne loczki. Tak, zdecydowanie ułożenie ich tak jak się chciało, było wielkim problemem. Poprawiając sobie grzywkę ze swoim, jak zawsze, uroczym uśmiechem, słuchał tego, co miała mu do powiedzenia. Gdy skończyła pogłaskał ją po głowie i kiwną tylko głową.
- To musi być wspaniały gatunek. Powiesz mi o nim coś więcej? W końcu, jeżeli mam się nim zająć, chciałbym wiedzieć o nim jak najwięcej. Tak, żeby móc im zapewnić odpowiednie warunki. - Znowu się wyszczerzył. No proszę, nie trzeba było wiele, by Vanuatu podjął się takiego zadania. Kochał wszystkie zwierzęta i jeżeli ktos go prosił o pomoc w opiece nad nimi nigdy nie odmawiał. Spojrzał na jej kostkę i zauważył, ze ciągle się drapała. Bez zastanowienia dotknął ją w tamto miejsce.
- Umm, jesteś na coś uczulona? - Zapytał cały czas wgapiając się w zaczerwienione miejsce.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sro Mar 07, 2012 9:44 am

Lubiła włosy swojego kuzyna. Były całkiem miękkie i ciekawego koloru. Ona miała takie zwykłe, czarne. A on, nie dość, że miał czerwone, to jeszcze loczki. Ogólnie, to miała przystojnego kuzyna.
-Gatunek to Acrocephalus rehsei, czyli Trzcinak Samotny. Wpisany jest do Czerwonej Księgi. Lubi miejsca ciepłe, wśród krzaków czy innych miejsc zielonych, za to przeszkadzają mu szczury, bo niszczą jego gniazda. Górna część ciała zazwyczaj jest szaro-oliwkowa, a brzuch ma biały. Co jeszcze chcesz wiedzieć?-wiedziała, że jeżeli to Vanuatu zajmie się zwierzętami, będą one w dobrych rękach. A całą te wiedzę posiadała raczej z książek niż z obserwacji. Żałowała, że nie mogła poświęcić obserwacjom więcej czasu, ale była bardzo zajęta. Zerknęła na swoją kostkę i pokręciła przecząco głową.
-Nie, raczej nie...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Czw Mar 08, 2012 4:16 am

Vanuatu przystojny? Gdyby to usłyszał zapewne spaliłby buraka i od razu zaprzeczył. Nie, Daigo nie uważał się za zbytnio przystojnego. A już na pewno nie takiego, na którego spojrzałaby jakaś kobieta. Właściwie to przez to, że już dwa razy został nieźle wykołowany przez kobiety. Najpierw spodobała mu się Lisa, no ale, to, że u niej nie miał szans było wiadome, więc jakoś szczególnie go to nie ubodło. Gorzej z Lily. Ja naprawdę pokochał i wierzył, że to się może udać. Niestety, nie wyszło. Vanuatu uważał się za największą ofiarę losu i właściwie... To gdy nikt nie słyszał sam mówił o sobie, że jest ciotą. Zdecydowanie za dużo osób mu to wmawiało. Prawda była taka, że Vanu po prostu był strasznie delikatny. Zwłaszcza w kontaktach z kobietami. Nawet przy Nauru, która w sumie stała się jego ulubioną kuzynką nie potrafił się do końca wyluzować i otworzyć. Siedział zazwyczaj cicho, a jedynymi osobami z jakimi rozmawiał o swoich problemach były zwierzęta. Za to je kochał. Zawsze miały czas by go wysłuchać. I zawsze pokazywały mu, że są przy nim. Spojrzał na Nauru słuchając tego co mówiła. Uśmiechnął się.
- Nie, właściwie tyle mi wystarczy. Reszty zapewne dowiem się jak już je do mnie przyprowadzisz. - Szczerzył się do niej dalej. Tak, zdecydowanie oznaczało to, że zajmie sie tymi ptakami. Vanuatu miał gdzieś co o nim inni mówią, czy się z niego śmieją. Jedyną osobą przez jaką nie chciałby być wyśmiewany była Lily. Cała reszta mogła go pocałować w cztery litery. Zwłaszcza, że nigdy jakoś z innymi nie rozmawiał. Był trochę... Odludkiem. Tak, to dobrze słowo. Aczkolwiek miały tak chyba wszystkie te male pipidówy z Oceanii. Dłonią gładzil zaczerwienienie na jej kostce. Nie spodobało mu się to. Co prawda to mogło być zwykle ukąszenie komara, mimo to, wolał się upewnić, że nic jej nie będzie.
- Ummm... Chcesz jakąś maść na to? - Zapytał nie odrywając wzroku od jej kostki.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Czw Mar 08, 2012 8:01 am

Vanuatu najwyraźniej nie miał szczęścia do kobieta. Za to Nauru nie miała szczęścia do facetów. Nawet jakby któryś tam jej się podobał, to ją ignorował. Właściwie to wszyscy ją ignorowali. n=Nic dziwnego, ani specjalnie urodziwa jej wyspa nie była, ani nic słynnego nie miała. Sama Nauru też za urokliwą się nie uważała. Bo i z jakiego powodu? Każda z dziewczyn była ładniejsza od niej, wiedziała o tym. Choćby dlatego, że nikt z nią nie rozmawiał. Przez 3000 lat zawsze była samotna. Cóż to za różnica, czy będzie teraz? Znaczy do końca samotna nie była...ale czy duchy można zaliczyć do grona przyjaciół? W sumie tak, ale to nie to samo, co żywa istota z krwi i kości. Ale duchy, mimo swojej złośliwości, zawsze starały się ją ochraniać i pocieszać. Lubiła rozmawiać również ze współpracownikami z kopalni, ale to nie to samo. Mimo wszystko bariera płci przeszkadzała.
-Niedługo polecę na Nauru, to ci przywiozę je.-miała nadzieję, że wytrzymają podróż. Będzie starała się zabezpieczyć je magią, co nic im się nie stało. Ona nigdy nie śmiałaby się z Daigo. mimo wszystko, była wrażliwą osobą.
-Wolę zobaczy, co będzie z tym jutro. Może to po prostu komar...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sob Mar 10, 2012 6:07 pm

Spojrzał na Nauru. On nigdy by nie pomyślał, że jego kuzynka mogłaby być nijaka czy nieciekawa. Osobiście, bardzo mu się podobała. Gdyby go ktoś zapytał, powiedziałby, że jest bardzo ładna. A gdyby ktokolwiek śmiał twierdzić inaczej, zapewne porozmawiałby z nim inaczej! Tak, bo dla Vanuatu, mało która kobieta była równie śliczna, co jego kuzynka. I urocza. Odkąd pamiętał zawsze jej mówił, że jest urocza. Zdawał sobie sprawę z tego, że była bardzo samotna. Ale powiedzcie, która mała wyspa Oceanii, nie była samotna w swoim dzieciństwie? Vanuatu dobrze wiedział, co to znaczy, być samotnym. W swoim dzieciństwie był sam, całkiem sam. Od czasu do czasu odwiedzał go któryś z jego trzech "ojców". Za każdym razem jednak jak przyjeżdżali to robili to po to, by zorientować się, co wie Daigo o każdym z nich i by przekabacić go przeciwko drugim. Daigo westchnął. Nie, zdecydowanie nie miał dobrej rodziny. A na samej wyspie był raczej odludkiem. Znaczy, zawsze chciał pomagać innym, ale tak jakoś wychodziło, że siedział z boku i nie miał co robić. Bo ludzie widząc, jak zadbany był Vanuatu, nie chcieli by się pobrudził, czy zrobił sobie krzywdę. Jednak, gdy zaczął dorastać, zaczął pomagać. Nadal jednak był cichy i niepozorny, przez co raczej nie zawierał z nikim znajomości.
- Będę na nie czekał z niecierpliwością. - Uśmiechnął się. - W tym czasie zdążę znaleźć dla nich odpowiednie miejsce u siebie. - Spoglądał na nią kątem oka. Była strasznie cicha i nieśmiała, ale miał wrażenie, ku jego radości, że chyba przy nim się nie krepowała. Uznał to za dobry znak. Zwłaszcza, że on przy niej czuł się dużo swobodniej niż przy kim innym. Jakiś czas temu czuł się lepiej tylko w towarzystwie Lily, ale teraz... Tak, teraz to nie było to samo. Zaczął przy niej zważać na to, co mówił. A to, jak wiadomo, wcale nie oznaczało, że jest przy niej całkowicie sobą. Jednak zdążył zauważyć, że Lily bardzo nie lubiła prawdy, która padala z jego ust. Ba, ostatnio nawet się na tyle pokłócili, że Daigo nie miał zamiaru się na razie do niej odzywać. Bolało go to bardzo, jednak stwierdził, że musi wreszcie byc odrobinę asertywny i pokazać, że to, że była dla niego bardzo ważna nie znaczy, że wszystko jej wolno.
- No, jak chcesz. Ale nie wygląda to zbyt ciekawie... - Nadal trzymał dłoń na jej kostce i obserwował zaczerwienienie. - Gdyby coś było z tym nie tak, to wiesz gdzie mnie znaleźć. - Wyszczerzył się do niej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sro Mar 21, 2012 10:03 am

Ech, Vanuatu. Chyba powinna częściej z nim zacząć rozmawiać. Mimo wszystko, dziwne to było. To, że mieszkali tak blisko siebie(w porównaniu do Europy) a mimo to wiedzieli o sobie tak niewiele. Z drugiej strony trudno było się zapoznać bliżej, gdy ją otaczali Niemcy, Japonia, Australia i Nowa Zelandia, a jego Szkocja, Francja i Anglia. Podobnie było z innymi wyspami Oceanii. Niby wspólnota, niby blisko siebie, a tak naprawdę każdy zajmował się tylko swoimi sprawami. Ale teraz...może teraz to się zmieni. Może wystarczy, że będą rozmawiać częściej?
-Mam nadzieje, że je polubisz..nie nadałam im imion, więc droga wolna-uśmiechnęła się. Nie wiedziała, czy na Vanuatu mają tak pokręcone imiona jak u niej, ale w każdym razie dała mu wolną rękę. Jej język dla innych wydawał się po prostu zlepkiem przypadkowych liter. Trzeba było przyznać, że brzmiał nad wyraz dziwnie.
- Jasne, jasne. Dzieckiem to ja byłam dawno temu-dała mu lekkiego pstryczka w nos i uśmiechnęła się-Ale dziękuje za troskę...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Wto Maj 01, 2012 8:46 am

Vanuatu przyglądał się swojej kuzyneczce z uwagą. Cóż, jego myśli również krążyły wokół tego, jakie to dziwne, że tak mało o sobie wiedzą. Prawda jednak była taka, że większość swojego życia spędzali na swoich ziemiach, nie wiedząc nawet kogo mają za sąsiadów. O istnieniu Nowej Zelandii czy Australii wiedział wcześniej, ale biorac pod uwagę to, jak były powiązane z Anglią to raczej nie miał jak się dowiedzieć. Co do samego dzieciństwa, to może i Daigo nie narzekał na głos, jednak było duzo rzeczy, które mogły go kiedykolwiek zranić. Zawsze był małym, bardzo wrażliwym chłopcem, a tacy ojcowie jacy mu się trafili wcale nie byli wymarzonymi rodzicami dla kogoś takiego jak on. Jedynie papa Francja miał jakiekolwiek odruchy, które koiły zranione serduszko małego, pozostali umieli się tylko przekrzykiwać i bić. Daigo pokręcił lekko głową odganiając od siebie te myśli. To była przeszłość, którą należało zakończyć. Teraz liczyło się to, iż właśnie siedział obok swojej ślicznej kuzyneczki i miał okazję z nią wreszcie porozmawiać. O czymś innym niż zwykłe "hej, co tam u ciebie". Uśmiechnął się do niej promiennie.
- Och, mam nadzieję, że jak już je nazwę to ci się spodoba. - Usiadł wygodniej przyglądając jej się kątem oka. Na policzkach pojawił mu się lekki rumieniec, gdy zdał sobie sprawę, że Nauru jest naprawdę piękną kobietą. Gdy poczuł na swoim nosie pstryczka, jakim go obdarzyła zasmiał się głośno i zaczął ją łaskotać.
- Cóż, nie da się nei zauważyć, że już nie jesteś dzieckiem panienko~ - Mruknął cicho uśmiechając sie rozbrajająco i trzymając ją w objęciach chwilę po tym, jak przestał ja łaskotać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sro Maj 02, 2012 10:23 am

Jej nie miał kto tulić. Tego najbardziej zazdrościła, obserwując z ukrycia życie swoich mieszkańców w czasach, gdy bali się do niej podejść a sama Rin nie umiała wydukać ani jednej literki. Też chciała, żeby ktoś ją objął i przytulił, jak te dzieci, które czasem wywracały się na ziemię albo skaleczyły o muszlę. Ale duchów nie da się przytulić, więc uczyły ją, że ma się nie mazać, tylko wstać i iść dalej. Może właśnie z tego powodu było jej tak trudno okazywać teraz uczucia? No i Niemcy nie był dobrym nauczycielem w tej materii. Wychowywana była na chłopaka i tak teraz wolała męskie stroje od damskich, często chowała włosy pod czapkę i unikała malowania się. Bardzo cieszyło ją to, że jej kuzyn nie czynił jej wyrzutów i po prostu akceptował ją taką, jaką jest. On ją potrafił zrozumieć, a nie, to co inni.
-Na pewno imiona będą w sam raz- uśmiechnęła się, jednak zaraz uśmiech przerodził się w śmiech, gdy on zaczął ją łaskotać. Nie śmiała się dość często i chwała każdemu, kto szczery śmiech u niej potrafił spowodować.
-Taka ze mnie panienka, jak z owcy koza.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Czw Maj 03, 2012 12:10 am

Przyglądał jej się cały czas. Przez chwilę milczał i zastanawiał się, czemu jej opiekunowie zrobili jej taką krzywdę. No bo, pomijając fakt, że jej to nie przeszkadza, zrobili jej krzywdę. Kobieta powinna od zawsze czuć się piękną kobietą, a nie ukrywać się pod męskimi ciuchami. Cóż, nie miał odwagi powiedzieć tego na złość, bo wiedział, że jej samej to nie przeszkadzało. Uśmiechnął się do niej ciepło i przycisnął do siebie.
- Zdaje mi się, że nie wiesz, jak bardzo jesteś kobieca Rinya. - Powiedział jej wprost do ucha głaskając ją po jej włosach. Zastanawiał się, czy udowodnić jej, jaki błąd popełnia sadząc, że nie jest ani damą ani panienką. Na tą chwile jednak wolał niczego nie robić. Pozostawi to tak, jak było i będzie ją po prostu obserwował. Gdy uzna, że już czas, na pewno udowodni jej, jak bardzo się w tym kontekście myli!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Czw Maj 03, 2012 2:54 am

Zerknęła na kuzyna nieco...rozbawiona. Wiedziała, że Vanu zawsze był obrońcą tego, co było piękne i kobiece. Aż dziw, że nie znalazł sobie jeszcze dziewczyny, bo każda kobieta mogła się poczuć przy nim wyjątkowo, jak dama(nawet Nauru, nie ważne ile by zaprzeczała). Może był trochę ciapowaty, ale Rin wierzyła, że jak chce, to potrafi. W końcu sprawił, że hotelowy ogród przedstawiał się teraz cudownie, a i jego zwierzaki zdawały się nie narzekać na swoją obecną sytuację.
-Zdaje mi się, że nie wiesz, jak bardzo jesteś przystojny Daigo-wiedziała, że on również nie miał zbyt szczęśliwego dzieciństwa i jego samoocena o nim samym nie była zbyt wysoka...ale Nauru nie mogła pozwolić, aby jej ulubiony kuzyn tak o sobie myślał. Więc od dziś będzie to zmieniać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Czw Maj 03, 2012 7:21 am

Z Vanuatu sprawa wyglądała tak, że potrafił zdziałać wiele, tylko wtedy, gdy nikt na niego nie patrzył. Strasznie peszyło go patrzenie mu na ręce i ocenianie go na każdym kroku. I choć wydawał się wszystkim tylko głupim dzieciakiem, w głębi duszy był bardzo nie pewny siebie i tego co potrafi. Dlatego też każdy komplement sprawiał, że czuł się strasznie zawstydzony. Co do traktowania kobiet... został wychowany w taki sposób, że w końcu sam poskładał sobie to wszystko w jedno i powstała jedna żelazna zasada... Cokolwiek by się nie działo traktować kobietę z szacunkiem. Spojrzał na Rin zdając sobie sprawę, jak piękną kobietą była, mimo iż starała się to ukryć i wmówić wszystkim, że jest całkiem przeciętna. Uśmiechnął się pod nosem. Wtem usłyszał jej słowa i zarumienił się w ułamku sekundy od stóp do głów. Cóż, zawstydził się biedaczek! Chrząknął cicho i spojrzał gdzieś w bok. Właściwie, sam nie wiedział co powiedzieć.
- Ty za to jesteś strasznie piękną kobietą. - Powiedział cicho czując, że jego serce bije coraz szybciej. Byli właściwie bardzo blisko siebie, bo jeszcze nie zdążył wypuścić jej ze swoich objęć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sob Maj 05, 2012 6:15 am

Żałowała, że przeszłość tak się ułożyła. Że nie znali się lepiej. Może gdyby tak, znaliby się lepiej i więcej o sobie wiedzieli. Jednak gdyby ktoś podał jej sposób, w jaki mogłaby zmienić przeszłość, nie zrobiłaby tego. Za dużo musiałoby być zmian i wszystko by się pogmatwało. Ciekawe, czy i on miał takie myśli...Nie to, że chciała od razu wiedzieć co sobie myśli. Nigdy nikogo nie zmuszała do zwierzeń, chyba, że były jakoś związane z nią. Nie lubiła owijać w bawełnę i uważała, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od najsłodszego kłamstwa. Szczera i prosta do bólu. Niektórym się mogło to nie podobać, ale raczej nie mieli w tej kwestii nic do powiedzenia.
-Wcale nie!-zaprzeczyła, chowając twarz w jego koszuli. Był chyba jedyną osobą, którą chętnie przytulała. Nawet Collinowi nie pozwalała się tulać za długo, ale z Daigo zawsze było to przyjemne. Zamknęła oczy, oddychając głęboko.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sob Maj 05, 2012 6:33 am

Gdy zaprzeczyła zaśmiał się tylko. Czyżby ona naprawdę nie zdawała sobie sprawy z tego, jak piękną kobietą się stała przez te wszystkie lata? Daigo postawił sobie za punkt honoru, by udowodnić jej jak bardzo się myliła. Na razie jeszcze nie miał pomysłu jak to zrobi, ale był pewien, że musi. No bo, czemu taka urocza, śliczna istota miałaby nie znać swojej wartości? No właśnie. Złapał ją za podbródek tak, by patrzyła mu prosto w oczy. Miał zamiar powiedzieć jej coś... Głębokiego. Jednak gdy tylko ujrzał jej spojrzenie zaniemówił. W myślach klął na siebie, że nie potrafi wydobyć ani słowa. Że był taką ciotą. Że nie potrafił nawet zachowywać się naturalnie w towarzystwie kobiety. Nachylił się nad nią delikatnie, cały czas czując, że serce niebawem wyskoczy mu z piersi. Kręciło mu się w głowie, choć sam nie wiedział dlaczego. Cóż takiego było w tej drobnej kobietce, że tak na nią zareagował? Cóż, zapewne wiele, choć Vanuatu z połowy tych rzeczy jeszcze nie zdawał sobie sprawy. W pewnym momencie chrząknął cicho, coby rozładować sytuację i cmoknął ją w czoło. Był cały zarumieniony, ale zdawało się, że chociaż tym razem się tym tak bardzo nie przejmował.
- Jesteś piękna Rinya. - Szepnął jej wprost do ucha cały czas nie wypuszczając jej z objęć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sob Maj 05, 2012 7:21 am

Nie czuła potrzeby, by zainteresować się swoją płcią. Zawsze stawiała najpierw na dobro kraju i narodu, w końcu bez nich nie mogła by w ogóle istnieć. Widocznie jednak Vanuatu odczuwał taką potrzebę. Może to i dobrze i Nauru nie zatraci się do końca w tym swoim dziwnym stanie. Chociaż ona od zawsze żyła w dwóch światach-tym realnym i tym duchowym. Trudno było stwierdzić, w którym spędzała więcej czasu. Sama spojrzała dokładnie w jego oczy. Podobno w jej nikt nie mógł patrzeć za długo, z powodu nieco kontrastowych odcieni, jakie miały. Sama Rin nie miała z tym problemu...szczegóły. Zaczerwieniła się gwałtownie, gdy Daigo pochylił się nad nią. W sumie nie wiedziała, dlaczego serce jej się tak tłukło....albo wiedziała i nie chciała tego do siebie przyjąć. Gdy pocałował ją w czoło, poczuła się jakby zawiedziona.
-Jesteś przystojny, Vanu-szepnęła równie cicho, trzymając go blisko siebie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród.   Sob Maj 05, 2012 7:35 am

Serce biło mu strasznie szybko, czuł jej oddech na sobie. Patrzył na nią i zupełnie przestał myśleć. Jedyne co w tej chwili się dla niego liczyło to to, że miał ją w ramionach. Bał się. Bał się, że ją spłoszy. Właściwie to biedaczek nie miał doświadczenia w takich sprawach. Mimo to ten jeden jedyny raz czuł, że wypadałoby coś zrobić. gdy powiedziała, że jest przystojny spojrzał na nią i zaśmiał się cicho. Sam w to wątpił, ale nie powiedział tego na głos. Nachylił się natomiast nad nią i tym razem pocałował ją delikatnie w usta. Zupełnie tak, by w razie czego szybko się odsunąć i udać, że nic się nie stało. Miał zamknięte oczy, wdychał głęboko jej zapach. Rękoma głaskał ją po plecach. Mruknął nawet cicho z zadowolenia.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogród.   

Powrót do góry Go down
 
Ogród.
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: I n n e . . . -
Skocz do: