IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kręte ulice i ciemne zakamarki

Go down 
AutorWiadomość
Włochy Południowe
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 66
Join date : 28/04/2012

PisanieTemat: Kręte ulice i ciemne zakamarki   Pią Cze 01, 2012 7:51 am

Uzbrojony w czarną broń, popchnięty wiatrem złudnej nadziei, szedł na pewną śmierć.
Już na niego czekali.
Byli mu znani.
Jeden, będący zawsze pod uważnym nadzorem drugiego; nie mając możliwości odpowiedzieć chamstwem, każdy z nich nieuchronnie piął się ku nieosiągalnej doskonałości…
- Jestem. – oznajmił słabo.
Wyciągnęli pistolety. Widząc jednak, że ofiara nie ucieka, spuścili lufy i podbiegli w tą stronę.
Stał biernie. Wyczekując najgorszego.
Poczuł uderzenie w brzuch.
Romano złamał się w połowie i runął na podłogę tak szybko, że niemal nie dało się tego odnotować wzrokiem: oto stał, a teraz leży, bez jakiś pośrednich pozycji ciała. Żołnierz zaś wyprostował się momentalnie, uniósł ciężką nogę i boleśnie zmiażdżył dłoń jeńca. Zabawa miała być jak najdłuższa i jak najbardziej bolesna.
- Boli? - syknął przez zęby, uśmiechając się przy tym nieznacznie. Włoch zmarszczył brwi i przygryzł język, nie chcąc wydobyć z siebie żadnego dźwięku, nie dając im żadnej satysfakcji. – Nie? A to? – z całej siły pociągnął za włosy, podnosząc jedynie jego tułów. Twardym butem oparł się o kręgosłup młodego, chciał go złamać. Trzeba przyznać. Skveres był silniejszy i lepiej wyszkolony w walce.
Ból dusił Vargasa. W chwilach szybkiego tchnienia, jęczał ze strachu. Cały czas usiłował uderzyć, wykręcić się – krótko rzecz ujmując, zrobić wszystko, co należało zrobić w takich okolicznościach. Kompletnie bez rezultatu. Każdy ruch tylko pogarszał sytuację.
- S-starczy! – wybełkotał roztrzęsionym głosem do oprawców.
Jeden z nich bez zastanowienia wyciągnął broń. Przystawił oko lufy do skroni Włocha.
- Nie kończmy jeszcze… - warknął kat i puścił Romano na ziemię. – Wykończmy go powoli, tak jak kazali… - młody leżał twarzą do ziemi. Nie widział, ale mógłby wyczuć jak ci dwaj uśmiechają się ironicznie.
Romano był jak drewniana marionetka, manipulowana przez linki cierpienia…
Przez ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Wahał się. Walczył z mdlącym bólem głowy i przyśpieszonym oddechem.
- Dolce vista – oznajmił jeden z nich i strzelił w dłoń młodego.
Krzyknął z przerażenia.
Żałosne śmiechy rozchodziły się po wąskich ulicach miasta. Nikt nie reagował.
Z nikąd usłyszał wystrzał. Dokładnie dwa. Nim się pozbierał, członkowie mafii leżeli na ziemi martwi.
Wstał na chwiejących się nogach. Dopiero teraz dochodziły do niego bodźce zadanych wcześniej ran…
Lovino machnął ręką. Ręka była we krwi. Cały był we krwi. Cała krew, która tętniła w żyłach przeciwnika, była teraz w nim.
Więc to jest dopiero początek?...
Musiał całkowicie uciec od narastającej paniki. Zaufać instynktowi mordercy…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.boso.wloclawek.pl
Białoruś
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 68
Join date : 29/01/2012
Skąd : Mińsk

PisanieTemat: Re: Kręte ulice i ciemne zakamarki   Pią Cze 01, 2012 11:01 am

Zjawa. Tak określali ją ci, którzy zginęli z ręki białowłosej istoty. O ile w ogóle mieli jeszcze czas by coś powiedzieć, zazwyczaj zdążyli ją tylko przekląć i na tym kończyła się konwersacja bo ostrze upuszczało całe litry krwi, a ciała niezdolne do życia upadały na ziemię z hukiem. Nigdy się nie przejmowała, nie miewała wyrzutów sumienia. Prawie jak mafia... ale samotna zabójczyni to, jednak nie to samo. To nigdy nie było i nie będzie to samo.
Śmierć się jej nie imała, bowiem zjawa wymigiwała się od niej na najróżniejsze sposoby zaczynając na ucieczce, a kończąc na morderstwach z premedytacją. Tego wietrznego wieczora miało dojść do kolejnego w dzielnicy do której najczęściej zapuszczała się dziewczyna. Słyszała coś o schadzce włoskiej mafii, ale od niedawna jeszcze jej to nie interesowało. Teraz zastanawiała się czy to nie ma coś wspólnego z Romano, który tak pośpiesznie w dodatku uzbrojony opuszczał hotel, dostrzegła jego strach, rozglądał się zbyt uważnie i płochliwie jak na zwykły spacer. Musiało być coś większego na rzeczy, dlatego zaczęła go śledzić na szczęście już uzbrojona w wachlarz noży i jeden pistolet oraz sztylet. Zabawa tej nocy miała się okazać dla niej bolesną, widok katowanego Włocha nie sprawiał jej przyjemności... szczególnie kiedy została złapana za inny róg ulicy przez innego faceta, pijanego i próbującego się do niej dobierać ówcześnie łapiąc oba jej nadgarstki. Białoruś długo się szarpała, gryzła i kopała mężczyznę nim w końcu udało jej się go pozbyć. Z cichym krzykiem bólu i wyzwiskami pod jej adresem oddalił się pospiesznym krokiem, a sama Biała oparła się ciężko o ścianę z uśmiechem pełnym satysfakcji.
- Wygrałam! - zaśmiała się głośno. Zawsze wygrywała. Nie było dotąd wyjątków od reguły. Po chwili cieszenia się z tryumfu powlokła się wspierając o ścianę za róg by zobaczyć co z Włochem i zobaczyła dwa trupy oraz stojącego nad nimi Lovinio z bronią w dłoni. Mało zabrakło by cofnęła się w przestrachu widząc tę całą krew, ale przygryzła wargę i zrobiła jeszcze kilka kroków do przodu wyłaniając się z cienia do światła ulicznej lampy, a potem upadła na kolana z głuchym łoskotem i jeszcze cichszym śmiechem. - Ciao...~! - podniosła głowę i niby to radosnym tonem przywitała się z Romano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niemcy
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 01/11/2011
Age : 28
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Kręte ulice i ciemne zakamarki   Sro Cze 06, 2012 4:36 am

Przechodził akurat tamtędy, co prawda dzisiejszy dzień nie zaskakiwał piękną pogodą ale nie było najgorzej, a on jak zwykle załatwiał wszystkie nadarzające się sprawy za swoich braci albo po prostu najzwyklejsze rzeczy w obrębie miasteczka. Czasami lubił tak chodzić na spacery i sam z siebie wtapiać się w tłum, teraz akurat nie specjalnie miał ochotę tu dłużej zostawać. Przeszedł już przez ponad połowę miasta i chcąc skrócić sobie drogę do hotelu zaszedł w nieco mniej zatętnione życiem ulice. Był trochę jakby w transie, myślał zupełnie o niczym tylko szybkie, mętne obrazy przesuwały mu się przed oczami. Znużenie i chęć powrotu do miejsc, które znał było niezwykle silne.
Wszystko szło by w jak najlepszym porządku gdyby nie natrafił na pewną sytuację, która chcąc nie chcąc zwróciła jego uwagę i odciągnęła od rzeczywistości względnie nudnej i szarej. A w takiej żył nie przecząc od jakiegoś czasu czekając aż zdarzenia wrócą lub przybiorą obrót swoiście wytrącający z od codziennych obowiązków.
Zbliżał się powoli a głosy nastawały i odbijał się echem od ścian budynków, ciekawość była silniejsza od niebezpieczeństwa. Chciał tylko zajrzeć i dowiedzieć co się dzieje, w końcu jest tu przypadkiem nie ma zamiaru wręcz mieszać się w nieswoje rozgrywki. Dopóki będzie niezauważony nic nie powinno się stać. Tak więc niczym nie wzruszanie wyjrzał zza rogu by się móc rozejrzeć chociażby na początek by nie pakować się w sam środek akcji zupełnie nieprzygotowany.
Sytuacja, którą zastał wprowadziła go w dziwny nastrój, poza tym nie spodziewał się spotykać w tej scenerii akurat tych gagatków. Dookoła kilka porozrzucanych w nieładzie trupów, kałuże krwi - strzelanina a między całym tym chaosem Romano. Widać rozegrała się tu symfonia nienawiści, Włosi nader dobrze ukrywali tą złą połówkę bo zawsze tuszowali to co zrobili niezwykle szczętnie pod "maską idiotyzmu".
Wystarczy, że spojrzał po nim nie do końca uważnie mógł zauważyć że mocno mu się oberwało, wyglądał jakby ledwo stał na nogach. Nigdy nie widział go w podobnej sytuacji wiec nieco się zdziwił i postanowił wyjść z ukrycia. Do tego tuż przy nim stała Natasha, która jak widać sama pchała się w konflikty. Ale to było wręcz do przewidzenia zważając na jej agresywny charakter i upodobania do chowania pod sukienką noży różnej maści.
Czy tu było aż tak bardzo niebezpiecznie? Teraz to wątpliwe, niczym zdąży cokolwiek stwierdzić pierwsze z nimi porozmawia poza tym nie w jakimś stopniu miał zamiar pomóc poszkodowanemu:
-Italien, Weißrussland.... mam nadzieję, że wam nie przeszkadzam....? -mruknął i skrzywił się lekko nadal stojąc od nich dobre kilka metrów.

_________________
Źle, źle zawsze i wszędzie
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...

*
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie - o! wszędzie,
Gdzie ja będę, ta będzie (...)


Darkness Incarnate
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cruelty-and-the-best.bloog.pl/
Włochy Południowe
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 66
Join date : 28/04/2012

PisanieTemat: Re: Kręte ulice i ciemne zakamarki   Sob Cze 16, 2012 1:24 am

Wolno odzyskiwał świadomość. Bolało straszliwie, palce, dłoń, ręka, plecy. Przy najmniejszym ruchu napływała fala mdłości. Przez chwilę obserwował otoczenie pustym wzrokiem. Z zamyślenia wyrwała go postać. Kobieta uklękła przed nim i z uśmiechem przywitała. Przez chwilę oglądał ją, nie dając odpowiedzi. Ból skutecznie zatkał mu usta i powstrzymał od jakichkolwiek reakcji. Gorące powietrze podgrzewało ciężką atmosferę.
Z cienia wyszedł ktoś jeszcze...
- Wybraliście zły moment... – zdołał powiedzieć, miotając wszystko nijakim wzrokiem. Nie był pewien czy poradzą sobie na scenie walki. Czy potrafią grać z mafią...
W duchu ciągle zaniepokojony i przestraszony, długo nie mógł zsynchronizować się z rytmem realności. Jak we śnie pochwycił colta, zabitego żołnierza i podrzucił go Niemcowi.
Włoski akcent, skutecznie wyrwał go z otumania i na nowo uruchomił trzeźwe myślenie.
Idą! Nie mogą nas zobaczyć!...
Rozejrzał się uważnie. Slumsy w nocy nigdy nie wróżą nic dobrego. Potrzebne było schronienie... A może...
- No to jak? Mam was stąd zabrać? – zapytał Vargas – Czy nie?
Romano chwycił towarzystwo za włosy i szarpnięciem przytargał do jednego z otwartych, opuszczonych domów. Nie dając nikomu sekundy na oddech, wyszeptał :
- Słuchajcie mnie szczeniaczki. Zaraz zadam wam jedno pytanie. Jeśli odpowiecie „Tak”, będziecie ze mną pracowali. Jeśli „Nie” wracacie do kolegów z bronią. I ja już więcej po was nie przyjdę. Rozumiemy się?...
Zza ścian słychać było włoskie nawoływania i krzyki. Rodzina zleciała się na zabawę w kotka i myszkę.
Strzały.
Wszyscy momentalnie przywarli do ściany, nasłuchując odgłosów z zewnątrz. Nie sposób było zatrzymać i uciszyć głośnego tchu, wraz z towarzyszącą adrenaliną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.boso.wloclawek.pl
Białoruś
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 68
Join date : 29/01/2012
Skąd : Mińsk

PisanieTemat: Re: Kręte ulice i ciemne zakamarki   Pon Cze 18, 2012 8:17 am

Ona też przechodziła. Dostrzegła Romano i nie była w stanie pohamować własnej ciekawości, to co zobaczyła dzięki temu spodobało jej się poniekąd bowiem uwielbiała walczyć czy to bronią palną czy białą. Wszystko jedno byleby miała z tego zabawę. No dobrze... wpierw go śledziła, ale sprawy przybrały niemiły obrót więc właściwie doszło do tego, że przechodziła tamtędy by wrócić do hotelu i zająć się własnymi ranami. Nie spodziewała się jeszcze, że wpadnie na Włocha, ani że pojawi się przy nich Ludwig.
Sytuacja w jakiej się znaleźli nie napawała nikogo optymizmem. Mieli mało czasu nim przybędą inni, mafia nie śpi - mafia czuwa. Podstawowa zasada jaką kierowała się białowłosą mordując, polując nocami na ich terenie. Na własnym stawiała jedynie na zastraszanie co by nikt nie próbował wypędzić "zjawy" z jej lokum. Notorycznie zastraszane społeczeństwo nauczyło się żyć według metody "marchewki i kija", a dziewczynie powodziło się dobrze. Teraz znalazła się w sytuacji bez dobrego wyjścia. Nie da się złapać, więc musi podążyć na lepiej znającym te uliczki Włochem. W dodatku przypałętał im się Niemiec, tego to raczej ciężej będzie ukryć. Był ogromny i łatwo rzucał się w oczy, Białoruś zaś była niska i bez problemu mogła ukryć długie włosy powiewające za nią na letnim wietrze kiedy poruszyła się wstając z ziemi i otrzepując sukienkę. Nie spodobał jej się ton Romano, nie skomentowała tego jednakże w żaden sposób.
- Priviet. - zwróciła się obu w ojczystym języku swego starszego brata i choć jej oczy ciskały błyskawice co przy zachmurzonym niebie wyglądało naprawę groźnie to jej uśmiech pozostał słodki jak zawsze gdy czegoś chciała. Jej charakter nie miał naprawdę tak wiele do życzenia jak się wszystkim wydawało, dziewczyna nie pchała się w kłopoty bo była agresywna. Pchała się tam bo lubiła swoją nieformalną pracę cichej zabójczyni. Mogła się przy tym ubierać jak chciała, zachowywać jak chciała i ubierać jak sobie wymarzyła dopóki nie złapano jej na gorącym uczynku dopóty nie miała stracić tych przywilejów.
- Wcale. - pokręciła głową nie siląc się nawet na ironiczny ton. Nie było takiej potrzeby. Włoch zajął się wszystkim za nią i kiedy pociągnął ich oboje gdzieś miała ochotę go ugryźć, ewentualnie go zastrzelić lub coś odciąć, ale powstrzymała się.
Jeśli sądził, że sobie nie poradzą to najwidoczniej nie znał zdolności bojowych zarówno Natashy jak i Ludwiga, oboje byli świetnymi wojownikami. Dało się zauważyć, że nie był to dobry moment na odwiedziny i nie musiał im tego mówić, sami doskonale zdawali sobie z tego sprawę.
Ktoś się zbliża... usłyszała głosy równie szybko co Romano i wzdrygnęła się odruchowo po czym skinęła głową, z dwojga złego lepsze zabranie jej stąd przez Włocha niż siedzenie bezczynnie w tym miejsce i dacie się zabić za milczenie.
Przyglądała mu się zaskoczona słysząc takie słowa - wiedziała, że ma mocny charakter, ale nie że aż tak ostry.
Strzały przyjęła w ciszy bez najmniejszego ruchu, jedynie szybsze mrugnięcia, niewidoczne w nocy, mogłyby ją zdradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kręte ulice i ciemne zakamarki   

Powrót do góry Go down
 
Kręte ulice i ciemne zakamarki
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: M i a s t o :: Centrum-
Skocz do: