IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kajuta Kapitańska

Go down 
AutorWiadomość
Irlandia Płn
Siedzi i nakurwia te posty
avatar

Liczba postów : 189
Join date : 31/10/2011
Age : 841
Skąd : Belfast

PisanieTemat: Kajuta Kapitańska   Sro Kwi 25, 2012 12:42 am

Najhojniej obrażona w meble część całego statku, tu jest jego serce. Znajdująca się na tyle statku kapitańska kajuta ma tylko dwóch mieszkańców, kapitana i jego zastępczynię. Prócz dwóch dużo lepszych niż te pod pokładem posłań jest tu także biblioteczka w której mieszczą się mapy, jak i skradzione księgi o zawartości znanej tylko i wyłącznie dowodzącym tym okrętem. Na samym środku pomieszczenia stoi przybity do podłoża stół, a obok niego parę pomniejszych drewnianych stołków. Gdzieś w kącie stoją dwie skrzynie zapieczętowane ogromnymi kłódkami, każda z nich ma innego właściciela. To w nich trzymają łupy zdobyte podczas abordaży. Wszystkie meble, poduchy czy inne elementy wystroju kapitańskiego mieszkanka są wzrost z najwyższej półki. Nawet zasłony na największym oknie dającym światło w tym pomieszczeniu. Jak inaczej mogło by być, kapitan nie będzie mieszkać w byle syfie!
Dostęp tutaj mają kapitan i jego zastępca. Oraz wszyscy którym kapitan nakazał przybycie. ... Ale możecie wejść na własną odpowiedzialność.

***
Dokończenie rozgrywki z CB. Dlatego jest noc xD
Lisa czując jak coraz bardziej szumi jej w głowie od nadmiaru rumu. Podrapała się po tyle głowy marszcząc swój piegowaty nos przy tym. Zawsze przy popijawach jej język zdawał się być za długi, chodź tyle dobrze, że sama wiedziała kiedy ma się w niego ugryźć. Przecież nie powie kapitanowi, że jej sekretem na wygrywanie w kości jest Banshee, zjawa która zawsze podąża za nią i na znaj swej przyjaciółki jako, że nikt jej nie widzi obraca ścianki kości na korzyść piratki.
- Nieee... Nie powiem Ci. Bo to wtedy już nie będzie... -przerwała na chwilę szukając w swojej zamroczonej alkoholem głowie słowa- ...tajemnica kapitanie!
Machnęła ręką prawie uderzając nią w głowę Duńca by zraz po omacku zacząć szukać kolejnej butelki rumu, tak już to jest będąc pod wpływem. Jak się zacznie pić, to zazwyczaj nie wiadomo kiedy skończyć.

_________________
Mój Harem:
Vanuatu, Walia, Szkocja, Anglia, Dania... I Irlandia
TAK DLA ZASADY <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dania
Ledwo co tknięta klawiatura
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/11/2011
Age : 169
Skąd : z LegoTown!

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Pią Kwi 27, 2012 12:52 am

Przeciągnął się i koniec końców, podniósł z powrotem do siadu, na powrót umieszczajac na swej blond łepetynie kapelusz który mimo równie wielkiego przywiązania do swojego właściwiela, odfrunąl podczas upadku. Anders zawsze powtarzał że Kapitan bez kapelusza, to jak żeglarz bez prawej ręki! ...
Chyba że był on akurat leworęczny. W tedy to już jak żeglarz bez lewej...
...
Oczywiście gdzieś pewnie żył sobie jakiś bez obu, ale nawet jeśli nawet potrafił wykonywać on wszystkie potrzebne funkcje za pomocą stóp i zębów, Anders ciągle nie uważałby za stosowne przyjąć go na Perłe... A już z całą pewnością nie podarowałby mu nawet najbardziej wysłużonego kapelusza! Nie prezentują się one za dobrze z kikutami...
- W tedy to będzie tajemnica, eee... - posmyrał sobie z zastanowieniem podbródek i w końcu wyszczerzył się zachęcająco. - Kapitańska! Kapitańska tajemnica! A tajemnice kapitańskie są święte! - uniósł palec w górę, jakby z tymi oto słowy zwracał się bezpośrednio do wszystkich bóstw morskich jakie tylko są w stanie go usłyszeć. Całe szczęście że owi bogowie mieli aktualnie znacznie ciekawsze rzeczy do roboty.
Butem zaś przeturlał jedną z butelek w jej stronę, bo może i zabrzmi to dziwnie, ale widok pirata poszukującego z takim zaangażowaniem butelki rumu skutecznie zmiękczał mu serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shana00.deviantart.com/
Irlandia Płn
Siedzi i nakurwia te posty
avatar

Liczba postów : 189
Join date : 31/10/2011
Age : 841
Skąd : Belfast

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Pią Kwi 27, 2012 1:42 am

Chwyciła za butelkę mrużąc zwoje zielone oczy jakby chciała się na czymś skupić. Nad czymś co nie dawało jej spokoju. Mało elegancko, bo zębami wyrwała drewniany korek i zaczęła pić którąś już z kolei butelkę rumu. Za cholerę, nawet będąc pijaną nie miała zamiaru powiedzieć jaki to jest jej owy szemrany sekret.
- Kapitańskie tajemnice nie sa już takie... tajemnicze!
Nie ma to jak błysnąć inteligencją mając całkowicie zamroczony alkoholem umysł. Lisa przyłożyła ustnik butelki do swojego deloltu przeczesując tym samym wolną ręką rude włosy które dziwnym trafem opadły jej na czoło. Mocno rozcięta bluzka którą miała na sobie i tak odsłaniała więcej niż powinna, zazwyczaj oczywiście miała na sobie jeszcze płaszcz. Tak było i dziś z tym, że był on rozpięty. Wbiła swój wzrok w Duńca zaczynając lekko uderzać wilgotnym ustnikiem o swoją skórę.
- I... i nie waż się całować. Mnie. -w tym miejscu pogroziła mu palcem- Jasne? Huh... mam nadzieję, że jasne. Cholera...
Dalej grożąc mu palcem podniosła butelkę upijając z niej kolejne łyki rozluźniającego napoju.
- Rozumiesz, nie? To dobrze...
Kiwając głową sama odpowiedziała na postawione mu pytanie. No... lepiej niech zrozumie. A jak nie rozumie. To niech się nie stara zrozumieć, może to go za bardzo zmęczyć.

_________________
Mój Harem:
Vanuatu, Walia, Szkocja, Anglia, Dania... I Irlandia
TAK DLA ZASADY <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dania
Ledwo co tknięta klawiatura
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/11/2011
Age : 169
Skąd : z LegoTown!

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Nie Maj 06, 2012 10:58 pm

- Jak to nie są jak są?! - byłby się nawet pewnie i oburzył, ale aktualnie alkohol całkiem dosadnie dawał mu w czerep, a on jeśli nie był po pijaku wyjątkowo nawet jak na siebie agresywny, to z kolei tryskał humorem. Podniósł się niezdecydowany do tego co zamierza jeszcze powiedzieć, aż w końcu machnął tylko na to wszystko ręką. Słowa które jeszcze chwilę temu cisnęły mu się na usta, zawieruszyły się gdzieś po drodze, a on nie był ani w stanie ani w nastroju żeby zbyt usilnie usiłować je odszykać.
- Tajemnise kapitańskie są najbardziej tajne z tajnych i najbarsiej tajemnicze z taje... HICK! ...mniczych! - zdecydował wreszcie, biąrąc kolejnych kilka potężnych łyków z zakurzonej butelki którą wyciągnął gdzies zza jednej ze skrzyń. - A jeśli się mylę, niech piepszony Wąż Morski zatopi tę parszyfą łajbę, DO KROĆĆĆĆSET! - nie odrywając wzroku od dziewiczego widoku jaki stanowił głęboki dekold towarzyszki. Jeden, nieznajdujący głosu sprzeciwu plus przebywania na pokładzie kobiet, to z pewnością to iż właśnie BYŁY KOBIETAMI i żadna z nich się z tym nie kryła! Ubierały się odpowiednio do swoich gabarytów i chwałą im za to! Przynajmnije znacznie większa, męska część załogi mogła z tego na wiele sposobów korzystać. Zresztą... Chyba właśnie o to w tym wszystkim chodziło, nie? Kiedy facet schodził po pół roku na ląd, był jak wygłodniałe zwierze, rzucajac się na pierwszą lepszą kobyłke, nieważne jak szpetna by nie była. A później z władzami danego portu były chędożone problemy i ledwie co się przybiło do przystani a już trzeba było zbierać manatki i wiać nim wezwią pieprzoną Flote.
- To roskaz? - wyszczerzył się, rozbawiony jej tonem i podszedł bliżej, pochylając się nad nią. - Hę? - sam pogroził jej palcem, poprawiając przepaskę na oku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shana00.deviantart.com/
Irlandia Płn
Siedzi i nakurwia te posty
avatar

Liczba postów : 189
Join date : 31/10/2011
Age : 841
Skąd : Belfast

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Nie Maj 06, 2012 11:25 pm

- Zważ na słowa, bo nie mam ochoty tonąć gdzieś na... - zmrużyła ślepia - na środku oceanu. Czy... Whaterver.
Rzuciła mu w odpowiedzi cały czas mając go na oku. Widziała jak patrzy jej się za dekolt, ale nic z tym nie zrobiła. Jakby była nieco bardziej trzeźwa z pewnością strzeliła by mu za to z otwartej dłoni w pysk. Ale... No właśnie. Zamroczony alkoholem umysł nie pozwalał jej odpowiednio reagować na to, co działo się wokoło. Oczywiście, że ubierała się zawsze tak by podkreślić własne atuty, bo nigdy nie wstydziła się własnego ciała. Tyle ile pokazywała, z tego mogła się cieszyć reszta załogi absolutnie nie mogli liczyć na nic więcej. Lisa miała swoje zasady, i mimo iż kiedy stawali na czas jakiś do portów sama uwodziła mężczyzn tylko po to by zaspokoili ją na jedną noc nie byli to byle jacy faceci. Zawsze na swój celownik brała wysokich silnych, dobrze zbudowanych mężczyzn, zwłaszcza rudych i zielonookich. A ta tym pokładzie... cóż. Nikt nie spełniał jej kryteriów. Przynajmniej nie całkowicie. Anders, co prawda miał nienaganną budowę, zdecydowanie najlepszą pośród załogi Czarnej Perły, ale nie miał zielonych oczu. Zadarła głowę w górę z nieco krzywym uśmieszkiem przyglądając się kapitanowi, to trochę przykre, że zastępca kapitana był takim kurduplem. Zwłaszcza stając przy nim.
- Roskaz.
Kiwnęła głową na potwierdzenie własnych słów zderzając też przy tym swój palec z jego palcem. Swoją drogą zderzanie się dwóch placy wydało jej się bardzo ciekawym zajęciem. Podniosła rękę i chwyciła delikatnie palcami mu za opaskę będącą na oku, niemalże szarpnęła ją pozbywając Andersa pirackiego okrycia oka.
- Po jaką cholerę, to n-nosisz?

_________________
Mój Harem:
Vanuatu, Walia, Szkocja, Anglia, Dania... I Irlandia
TAK DLA ZASADY <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dania
Ledwo co tknięta klawiatura
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/11/2011
Age : 169
Skąd : z LegoTown!

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Pon Maj 07, 2012 4:52 am

Parsknął krótko. Nie był jeszcze na tyle pijanmy, by rzucać takimi tekstami bez przemyślenia. Nawet jeśli nie wyglądał, żywił ogromny szacunek do wszystkiego co z otaczającym go oceanem związane. A więc nie tylko bogów, którzy de facto nieraz dawali im w dupę bardziej niż pierwsza lepsza, diabelska maszkara rodem z samego dna morskich otchłani, co... no właśnie, takowe morskie bestyje różnorakiej maści. Dobrze było wierzayć w ich istnienie i szanować ich siłę, ot choćby po to żeby nie zdziwić się zanadto kiedy nagle zawiśnie nad tobą wielka, koszmarnie uzębiona paszcza albo będzie usiłowała zgnieść gigantyczna macka! A nuż zanim to nastąpi, nie zrobi sobie człowiek obciachu srając pod sie! Bo kto będzie go później żałował? Kto będzie o takim pisał pirackie pieśni i wychwalał zbójecki żywot - może i naprawdę - pełen smacznej, honorowej nikczemności, kiedy na sam jego koniec skończył z usranymi ze strachu gaćmi ?!
- Spokojna głowa. To maleństwo jest za dobre żeby tak łatwo dac się obrócić w drzazgi! - z uczuciem poklepał drewnianą ścianę kajuty. - Prawda, moja Pięk... HICK! ...na? - zacmokał na swoją "Perełke" i ponownie wrócił spojrzeniem do szarogęszącej się, Pierwszej Oficer. Czy też raczej jej cycki.
- Jak jusz kiedyś zepchniesz mnie z tego królefskiego stołka(mowa o jego pozycji), to może zacznę się zastanawiać nad spełnieniem tych, prafie że francuskich postulatów! - rozweselony do granic możliwości, byłby się nawet skłonił dla sparodiowania jednej z tych dystyngowanych, morskich ciot, które nawiasem wolał namawiać raczej do spacerku po kładce, niźli słuchać z ich ust czegokolwiek, ale w tym samym momencie Lisa raczyła niespodziewanie dobrać się do jego cennej przepaski. Nawet nie zdążył zwrócić uwagi na to w jaki sposób zaczeły spoufalać się ich palce.
Zmarszczył brwi, ale nie zaprotestował. Gdyby był to ktoś inny - no może jeszcze poza Sternikiem, do którego bezczelności zdażył nie tylko przywyknąć co niemal ją polubić - bez dwóch zdań skończyłby bez palców, o ile nie całej ręki. Na ustach Andersa szybko wykwitł nieprzyjemny uśmiech, podczas gdy ręką przejechał wzdłuż długiej blizny biegnącej przez powiekę a i tak widocznej bez opaski, bo ciągnącej się do połowy policzka i prawie końca czoła. Oka póki co nie otwierał, zbytnio skupiony na samej bruździe.
- Podoba się? Taka mała niespodzianka od mojego braciszka~ Nie żebym nie uważał że blizny nie są powodem do dumy, ale ta akurat to całkiem perfidna pamiątka raczej mało przyjemnej porażki. Mój pierwszy statek, zołoga, tytuł kapitana... Zabrał wówczas wszystko. Noooo... Poza moim życiem, rzecz jasna! - odsunął się o krok. - Ha! Poza tym, jest mi w niej całkiem do twarzy, nie sądzisz? - posmyrał się po podbródku z dumnie uniesioną głową, byle tylko zrobić dobre wrażenie. Nie lubił o tym mówić prawie tak samo mocno jak wychodzić na czymkolwiek poruszonego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shana00.deviantart.com/
Irlandia Płn
Siedzi i nakurwia te posty
avatar

Liczba postów : 189
Join date : 31/10/2011
Age : 841
Skąd : Belfast

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Pon Maj 07, 2012 10:54 pm

Z wyraźnym skupieniem wymalowanym na jej bladej twarzy przyglądała się jego bliźnie. Stukając cały czas ustnikiem butelki o dekolt nawet nie wydała z siebie najcichszego mruknięcia podczas jego nazwijmy to- mini monologu. Odłożyła po omacku butelkę na bok, która z towarzyszącym mu brzdęknięciem chwilę chwiała się na drewnianym blacie. Lisa nie należała do osób które przejmowały się takimi błahostkami, nawet jeśli mówił by to jej ktoś z bliskiej jej rodziny. Zwyczajnie od jakiegoś czasu, rodzina czy to, co ktoś mógł przez nią wycierpieć nie bardzo ją interesowało... Nie ruszało nawet w najmniejszym stopniu.
- Ale teraz jesteś kapitanem najszybszego okrętu na tych wodach. - wykrzywiła się lekko- Szpecić Cię nie szpeci. Ale wybacz kapitanie, i tak nie jesteś w moim typie. Poza cholernie dobrą budową ciała... -tu otaksowała go wzrokiem z góry do dołu wzdychając przy tym pod nosem - Brakuje Ci jednej niezbędnej rzeczy, żebym mogła Cię nazwać "przystojnym". - zaśmiała się cicho i zacmokała pod nosem kręcąc przy tym głową, jednocześnie wprawiając w ruch swoją burzę rudych włosów- Czy to alkohol zamroczył Ci umysł, że otwierasz się przy mnie i opowiadasz historię zdobycia tej blizny? Jeśli przez nią uważasz siebie za wyjątkowego... jak bardzo się mylisz. Idę o zakład, że co najmniej połowa tej jakże zacnej łajby ma blizny, i to zadane przez rodzinę.
Wykrzywiła usta w parodii uśmiechu cały czas mając na celowniku swoich oczu Andersa. Huh, chyba nie powinna mu takich rzeczy mówić, po pierwsze on jest kapitanem, a po drugie... huh, mogło to by się dla niej źle skończyć. Sama posiadała bliznę może nie w tak widocznym miejscu jak ta Danii, ale jak dla niej jako kobiety zdecydowanie bardziej upokarzająca. Na wspomnienie tej bitwy, jeszcze na ziemi kiedy długie ostrze błysnęło jej gdzieś nad głową by zaraz ugodzić ją w lewy bok, musiała sięgnąć po butelkę którą wcześniej odłożyła na stolik i pociągnąć z niej spory łyk. Tyle dobrze z tego wszystkiego, że właśnie owa blizna jest na jej lewym boku dobrze ukryta pod ubraniami. Właściwie to zastanawiające ilu z członków załogi musiało zostać zranionych cieleśnie, czy na duszy by porzucić dotychczasowe życie i zaciągnąć się na Czarną Perłę.

_________________
Mój Harem:
Vanuatu, Walia, Szkocja, Anglia, Dania... I Irlandia
TAK DLA ZASADY <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dania
Ledwo co tknięta klawiatura
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/11/2011
Age : 169
Skąd : z LegoTown!

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Wto Lip 24, 2012 12:07 am

- Oh, a jednak nie sostałbym nim gdyby nie "miłosierdzie" ze strony mojego drogiego brasiszka~ Nazywają to "ironią losu", czyż nie? Dzięki największej, szyciowej porażce, zostać największym piratem i kapitanem najwspanialszego ze wszystkich okrętów! Hahaha! Jaka szkoda że teraz sam może co najwyżej szukać łask u Davy'ego Jones'a. - zakpił, z wyraźną satysfakcją. Nikt nie powinien zbyt bezkarnie życzyć innemu wilkowi morskiemu posługi u osławionego Diabła, ale Anders jak to on, rzadko kiedy czuł się naprawdę zobowiązany do przestrzegania innych zasad poza własnymi. Może z jednym wyjątkiem... Kodeksem.
- Brakuje? - szczerze powątpiewający ton. - więc? Cósz to za "rzecz"? Tym sekretem chyba śmiało moszesz się ze mną podzielić? - jednym palcem zatkał ustnik butelki, przymusowo przytrzymując ją tym przy dekolcie dziewczyny. Ze swojej aktualnej pozycji, miał wystarczająco dobry widok, co nie znaczyło że z mniejszą chęcią pooglądałby jeszcze więcej.
- ... - na kolejne słowa Lisy z kolei, najpierw zamilkł, a następnie wybuchnął gromkim śmiechem. O ileż nudniej byłoby bez niej na tej, przeklętej łajbie! Irytująco szczera, arogancka, bezczelna, złośliwa, buntownicza, dumna, zarozumiała, uparta, impulsywna, przebiegła, a kiedy trzeba, także i przyjemnie dla oka bezwzględna. Słowem, zupełne przeciwieństwo tego, co powszechnie ceniono w kobietach, a jednak jakże przyciągające! Gdyby nie jej pozycja, czas jaki już spędzili ze sobą na Perle, oraz pewne, złożone sobie wzajemnie obietnice na samym początku współpracy, pewnie już dawno zdecydowałby się do niej dobrać.
- Otwieram? - palcem wolnej ręki przetarł załzawione oko. - Nie bądź zarozumiała. - nachylił się znowu do jej twarzy, unosząc powiekę dotąd zamkniętego oka. Nie było równie przesiąknięte błękitem co drugie, ale szare. Wyprane tak z koloru jak i wyrazu.
- Jestem największym spośród pływających po tych wodach piratów i bez tego. - wyszczerzył się do niej złowrogo, jednak szybko złagodniał pod kolejną dawką rozbawienia. - Tylko cię sprawdzałem~ - wzruszył ramionami, ale do powracania na "wyżyny" jakoś nieszczególnie mu się spieszyło. Zwłaszcza że w ten sposób, do jej dekoltu miał znacznie bliżej.
- Większość kobiet reaguje na to w znacznie przyjemniejszy sposób... - westchnął z teatralnym żalem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shana00.deviantart.com/
Irlandia Płn
Siedzi i nakurwia te posty
avatar

Liczba postów : 189
Join date : 31/10/2011
Age : 841
Skąd : Belfast

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Pią Lip 27, 2012 12:08 am

- Nie podobają mi się twoje oczy. Nie kręcą mnie faceci, nie wiadomo jak urodziwi, który nie mogą pochwalić się iście zielonymi oczyma.
Rzuciła do niego beznamiętnie, jakby mówiła o pogodzie bez jakiegoś zahamowania, czy obawy o to że może jednak faktycznie nie powinna mówić takich rzeczy przy kapitanie. Chociaż z drugiej strony, czy czasem nie obowiązywała ich pewna umowa? Mieszkanie z nim na tej łajbie i to w jednej kajucie wymagało obgadania pewnych spraw na samym wstępie. I jak dotąd wywiązywał się z umowy. Wbiła palec wskazujący w jego tors i puknęła go nim.
- Nie jesteś czasem za blisko? Mam Ci przypomnieć naszą umowę?
Zmarszczyła swoje nad wyraz bujne brwi i wzięła palec z jego torsu. Chrząknęła pod nosem i dopiła resztę ze swojej butelki. Mimo przymroczonego alkoholem umysłu, ta część jej dobrego rozsądku która odpowiadała za trzymanie facetów na dystans była jak najbardziej sprawna. Zawsze, nie ważne jak mocno była spita.
- Już jeden z warunków naszej umowy naruszyłeś. I wciąs jesteś stanowszo za blisko. Czaisz? ...To dobrze, że czaisz.
Sama sobie odpowiedziała, na postawione przez siebie pytanie. Nie ważne, czy do Duńca dotarły jej słowa. Nawet jeśli nieco zachlany nie rozumiał jej słów, to miał przynajmniej udawać i zachowywać się jakby rozumiał wszystko, co do niego mówiła. Dla bezpieczeństwa swojego, oraz swojego "ego" ukrytego w spodniach. To co, że Lisa była kobietą. Była bardzo dobrze wyszkoloną w boju i silna kobietą! Inaczej nie została by zastępcą kapitana na tej cholernej łajbie.

_________________
Mój Harem:
Vanuatu, Walia, Szkocja, Anglia, Dania... I Irlandia
TAK DLA ZASADY <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dania
Ledwo co tknięta klawiatura
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/11/2011
Age : 169
Skąd : z LegoTown!

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Sob Lip 28, 2012 6:49 am

- Moje osz-szy? - zamrugał kilkakrotnie, po raz pierwszy wydając się naprawdę zaskoczony jej słowami. Może i trzeźwy nie był, ale nawet najbardziej zachlany człowiek kontaktuje to i owo, jeśli sytuacja tylko tego wymaga. - Mówisz pofasznie? Bo nie mam ZIELONYCH ŚLEPIÓW?! - aż cofnął się o krok, uderzając dłonią w środek własnego czoła. - Ahahahhahahahahaha! - całe szczęście, podświadomość pamiętała aby druga ręka Kapitana, złapała się jednej z mocujących drewniany "strop", belek, bo tylko dzięki temu nie wygrzmocił znowu na podłogę. Takiegoż to, dzikiego ataku dostał.
- H-Huh... - odetchnął w końcu, przecierając oczy i ulokowując przepaskę na swoim, prawowitym miejscu. - Umowy, umowy~ Hahaha! Diabeł Morski, nie kobieta! - schylił się by podnieść kolejną, luźno zataczającą się po ziemi butelkę i wyszarpnąć korek zębami. - Chociasz, tak właściwie... Czy wy wszystkie nie jesteście w tej kw-... kff... - skrzywił się, nie mogąc wysłowić. - kff-festii takie same, jeśli nie liczyć portowych kurw? - pokręcił głową z politowaniem. - Nieważne jakby sie dla was czas-sem zupełnie niepotrzebnie starać, jeśli jusz na początku nie pasujemy do waszych, głupiutkich fantazji o mężczyźnie z najbardziej naiwnych z waszych marzeń, od rasu moszemy utopić się w beczce własnej uryny! Ha! - przytknął butelkę do ust i podciągnął z niej jeden, drugi i trzeci łyk, po czym oderwał się od niej z głośnym westchnienio-czknięciem. - Nie szebym kiedykolwiek zamierzał uganiać się za tym, co w innym porcie mogę mieć z pocałowaniem ręki, ale cóż to, na wszystkich bogów sprawia, że macie o sobie tak paskudnie wielkie mniemanie, he? Jakby to każdy taki "księciunio", nie mógł mieć większych wymagań nisz wasze. Takie papużki jak ty, tylko na tym tracą, a my na swoje nieszczęście, rasem z wami. - ponowił ruch głową i podchodząc do niej, złapał za rękę by tanecznie obkręcić ją dokoła. Puścił dopiero, kiedy był pewien że upadnie na uprzednio zajmowane przez siebie miejsce.
- Żal mi tych fszystkich, bezradnych padalców, którzy tak do was lgną. - sam zachwiał się od tego wszystkiego, ale tylko przez ułamek sekundy, aby móc stanąć nad nią z miną tego, cholernego cwaniaka. - Takie macie życzenia, chosiarz czasem same niewiele jesteście warte? - uniósł nieco jedną ze swoich, raczej grubych brwi, rozbawiony sytuacją i tematem jednocześnie. A przynajmniej z wierzchu. ... Po prawdzie... W cale aż tak go to nie śmieszyło. Tylko raz był naprawdę zakochany. O jeden raz za dużo, bo i on również skończył wówczas jako jeden z tych, jak to ich teraz lubił nazywać: "Głupich-Kundli-Na-I-Tak-Sztuczne-Wdzięki". Była jednym z "łupów", który ściągnął na swój pierwszy okręt. Długo później tego żałował... Zwłaszcza po tym, jak w furii, rozpłatał ją na rufie. Ale to już inna, mało znacząca historia.
- A jednak... Żysie byłoby bez was nudne, nieprawdaż?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shana00.deviantart.com/
Ukraina
Ledwo co tknięta klawiatura
avatar

Liczba postów : 35
Join date : 21/11/2011
Skąd : Kijów

PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   Wto Sie 07, 2012 10:44 pm

Biegiem popędziła przez pokład, potykając się niemal o rzucone na pokład wanty. Skakała niczym sarenka pomiędzy ludźmi, tylko po to, by dostać się do kajuty kapitańskiej. Doskoczyła wreszcie do drzwi niczym łowca do zwierzyny. Odbiła się od drewnianej przeszkody swoim zderzakiem naturalnym i odleciała nieco do tyłu, jednak niezłomna podeszła ponownie do przeciwnika, pełna chęci do walki. Załopotała pięścią drzwi, a sił dosyć sporo miała, toteż nie było szans, by kapitan będący w kajucie tego nie usłyszał. No chyba, że kapitana tam nie było, ale liczyła, że był, gdyż sprawa była wielkiej wagi!
- Kapitanie! Kapitanie! - zawołała, uderzając rytmicznie, przy czym przykuwając uwagę pozostałych współtowarzyszy broni, gdyż pukała nie tylko jej dłoń ale i jej biust, który podskakiwał przy każdym zetknięciu jej ręki z drewnem.
- Kapitanie, proszę, otwórzcie! Sprawę mam nagłą! KAPITANIE! - ponowiła wołanie. Nie zamierzała odpuścić, gdyż to było zbyt ważne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://peach-8d.deviantart.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kajuta Kapitańska   

Powrót do góry Go down
 
Kajuta Kapitańska
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: E v e n t o w n i a :: PirateTalia!-
Skocz do: