IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Taras widokowy

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Wyspy Kokosowe
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 31/10/2011
Age : 409
Skąd : OCEANIA.

PisanieTemat: Taras widokowy   Pon Paź 31, 2011 1:28 pm

Przepiękne, wręcz przepiękne, brązowe płytki, to największy atut tego miejsca. Przyciągają wzrok bardziej od tych zajebistych widoków za barierkami. Gdy świeci słońce można ujrzeć jak świecą się w nich drobne, białe kamyczki. No dobra, a poza posadzką mamy tutaj parę wysokich tui stojących w doniczkach, na przykład przy drzwiach albo w rogach obok ławek. Tak, są tu dwie, trzy ławki. Za barierkami mamy natomiast ślicznie wiszące surfinie i trochę fuksji przy kolumnach podpierających wyższe piętro.
Dobry miejsce do podziwiania zachodów słońca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Sob Gru 24, 2011 12:47 pm

Wyszedł z baru, miał dość angielsko-słowiańskiego towarzystwa. Chciał odetchnąć powietrzem, świeżym i zapalić, by się zrelaksować.
Podniósł głowę patrząc na niebo. Święta, a nie ma śniegu, słabo. Na niebie szukał tej jedynej szczęśliwej bożonarodzeniowej gwiazdy. Chciał wypowiedzieć świąteczne życienie. "Chciałbym, by coś się zmieniło na lepsze w moim życiu." Pomyślał wzdychając. Oparł się łokciami o barierkę obserwując morze, pogrążył się w rozmyślaniach. Nik tak na prawdę go nie znał, nie wiedział, że on chce tylko zwrócić na siebie czyjąś uwagę i zaprzyjaźnić się z kimś. Usiał na barierce, nie bał się wysokości, a też nikt go nie widział. Szum fal, ciche krople deszczu uderzające lenwie o tafle wody. Piękna grudniowa noc, morze nie było tak ładne jak z plażą pokrytą śniegiem.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Sob Gru 24, 2011 1:26 pm

Może i on nie miał dość tego towarzystwa zwłaszcza że tam siedziała jego siostra pracując bodajże, zresztą tego nie wiedział i jedyne co mu przeszkadzało to Anglia do którego jakoś wyjątkowo pasował rosyjski kran. Właśnie, Święta. Tutaj nie ma śniegu, ale w Rosji jest go pełno wręcz za dużo i święta są w sumie w innym terminie. Nikt przecież nie broni mu tak myśleć, nie te czasy już kiedy wszyscy chcieli nawet myśli ludu kontrolować. Prawdę mówiąc, ciężko o to Prusy podejrzewać że Pan Samowystarczalny chciał się z kimś zaprzyjaźnić a to zwrócenie uwagi brzmi prawdziwiej. Dla niektórych było wręcz za zimno. Wysoki i jakże postawny mężczyzna stanął w progu obserwując plecy mężczyzny rysujące się ledwo na tle ciemnego nieba i poprawiając swój szalik jedną ręką wpychając kran pod pachę podszedł bliżej albinosa uśmiechając się jak małe, zadowolone dziecko bo przecież nie zanosiło się na zmianę jego nastroju na gorszy.
- E-hu... Tu jesteście Prusija. Słyszałem, że ostatnio dekorowaliście dom na święta u Niemiec, zresztą sam Niemcy niewiele mówił na Wasz temat będąc strasznie poważnym. Może Wy coś więcej powiecie na ten temat. - Sam oparł się plecami o balustradę jednak patrzył na drzwi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Sob Gru 24, 2011 1:37 pm

Usłyszał kroki i natychmiast odwrócił się. Nie mógł uwierzyć w to co widział. Czemu akurat zachciało mu się iść za nim?! Od razu zsunął się z balustrady bojąc się o swoje życie. Przecież ten człowiek był nieprzywidywalny niczym burza śnieżna. Potem nastąpiła zbyt długa, jednocześnie zbyt niezręczna cisza. Mówił jak dziecko, irytowało to Gilberta.. Dziwnie się czuł w obecności tego człowieka, czy też państwa. Wysłychał w spokoju jego wypowiedzi obserwując parę z ust mówiącego do niego Rosjanina. I aż krew się w nim gotowała, poczerwieniał na bladej twarzy.
-Nie udawaj, że obchodzi Cię to co robił mój brat i ja... przecież nie ma nas w domu, więc po co miałbym dekorować dom na święta?
Przynajmniej był wobec niego szczery. Różnie się między nimi układało sam nie wiedział o czym ma z nim rozmawiać takie przyjemności były nieco wątpliwe.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Sob Gru 24, 2011 1:49 pm

Dzisiaj są święta, więc zdarzają się dziwne rzeczy takie jak na przykład Rosja idzie za Prusami. Trzeba przyznać, że Ivan byłby pierwszym który zepchnąłby Prusy z tej balustrady by zobaczyć co się stanie jak to zrobi a pewnie kilka innych państw cieszyłoby się z tego. Burze śnieżne są w Rosji dość częste. Każdą ciszę przecież można przerwać. Nic na to poradzić nie można, że tego pana to irytowało. Kwestia akurat przyzwyczajenia zwłaszcza iż Rosją trochę jednak przebywał. Żeby mu tylko mu żyłka nie pękła z tego zdenerwowania albo nie daj Boże, jeszcze by wylewu dostał zwłaszcza że jest takim starym dziadkiem na emeryturze.
- Wiecie Towarzyszu, ja chciałem być dzisiaj dla Was wyjątkowo miły. Nadal zapominacie, że domem można nazwać wiele miejsc także i to w którym obecnie przebywamy więc jak tam dekoracje? Chcecie zresztą trochę? - Tu akurat podniósł wyżej butelkę z alkoholem jaki przyniósł ze sobą z paru jednak Gilbert mu łaski nie robi że się napije bądź też będzie tylko patrzył na pijącego Rosję. Na to akurat nie można nic poradzić, że różnie się między nimi układało tym bardziej że się naprawdę nie znoszą choć jeszcze nie zaczęli otwarcie pluć jadem w lemoniadę tylko wymieniali na razie uprzejmości.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Gru 25, 2011 1:29 am

-Mam to gdzieś... nie lubię świąt... - Stwierdził i zmierzył Słowianina wzrokiem, nie lubił ich, bo zawsze spędzał je sam lub obserwując szczęśliwe pary.
-Nie ważne... - Burknął rezygnując z kłótni... Wziął od Iwana butelkę i przechylił ją, miała paskudny smak, więc skrzywił się nie miłosiernie.
-Co za gówno pijesz.... - Powiedział przecierając usta. Już więcej się tego nie zamierza napić.
-Nie ja tu jestem od dekorowania... święta, święta i po świętach.... - Podsumował intelgentnie, bo przecież taka była prawda, święta szybko mijały, a Sylwester był lepszy. Prawosławni świętują też inaczej niż reszta... no... Chrześcijan....znał się na tym, bo kiedyś przecież wiele miał wspólnego z kościołem, był nawet w habicie. Wiele się zmieniło od tamtej pory i teraz to wszystko nie miało sensu. Nawet z Boga zrobiono kapitalistyczną rzecz na sprzedaż, powód do zarobku.
-Co tak się przykleiłeś? Próbujesz być miły na Święta dla ludzi, hahahaha! Nie kpij sobie ze mnie tylo lepiej daj się napić! - Powiedział wyrywając mu butelkę i biorąc następnego łyka. Pierwszy i ostatni zawsze był najgorszy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Gru 25, 2011 2:03 am

- Nic się nie zmieniliście, Prusija. - Można powiedzieć, że westchnął cicho pod nosem samemu jednak nie patrząc na Prusy. Nic dziwnego, że ich nie lubił ale sam w sumie jest sobie winny że je sam spędza i zazdrości innym szczęśliwych związków. Coś Gilbert za łatwo się poddawał, bo przecież zawsze był takim awanturniczym krajem więc to aż dziwne że tak łatwo rezygnuje z kłótni. Ale może to wina tych świąt. Sam mu zaproponował, że da mu się napić więc nie protestował z tego tytułu.
- Wiecie jak Wam nie smakuje, możecie nie pić. - Sam chętnie odzyskał swoją butelkę z wódką.
- I tak będąc na emeryturze nie macie nic innego do roboty, więc bratu moglibyście pomóc. - Ciężko się z nim teraz nie zgodzić, ale wielkiej mądrości tutaj Prusy nie przedstawił swoją wypowiedzią o tym jak szybko święta mijają tym bardziej że on Sylwestra miał przez cały rok. Tego można było się spodziewać po takim państwie krzyżackim tęskniącym do swojej świetności. Jakoś nie wydawał się być taki strasznie religijny w tych kwestiach tym bardziej że sam czerpał zyski z wypraw krzyżowych.
- Rozmawiam jedynie z Wami. W barze czeka albo raczej czekała na Was Wasza whiskey więc możecie się tam po nią zgłosić. - Ponownie westchnął. Jakoś ciekawej rozmowy się tu chyba nie doczeka i może naprawdę powinien był od razu zepchnąć Prusy z tej balustrady.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Gru 25, 2011 2:23 am

Otworzył szeroko usta i oczy. Co to dzień dobroci dla nieszczęśliwych ludzi? Coś mu to nie pasowało za bardzo.
-Dzięki, ale nie potrzebuję jej... Tobie się bardziej przyda... - Pijaczyno... dokończył sobie w myślach.
-Chcesz czegoś konretnego ode mnie? Czy tylko pogadać? - Spytał chcąc załatwić wszystkie sprawy między nim, po woli miękł i nie chciał już pozować. Miał ochotę go przeprosić, ale przeciez nie miał za co.
-A jak tam u Ciebie? Wypatrzyłeś sobie kogoś na święta? Jakiś nowy niewolnik, którego nazwiesz przyjacielem? - Zaśmiał się cicho, tyle się znamy w końcu już. Wiadomo jak było. Te święta zdecydowanie nie były fajne, ale miał wrażenie, że nic dobrego go już w życiu nie czeka. Westchnął głęboko wypuszczając parę z ust.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Gru 25, 2011 2:39 am

Z całą pewnością można powiedzieć, że to był dzień dobroci dla nieszczęśliwych państw. To już w sumie jego sprawa, że coś mu tutaj nie pasowało.
- To się zmarnuje, bo ja takiego alkoholu nie pijam. - Nic się nie zmieniło, nadal był pijaczyną w oczach tego państwa zresztą co więcej nie zmieniło się jego zachowanie na tyle, by Rosja zabiegał o zmianę tego stanu.
- A jak myślicie, Towarzyszu? Nie macie nic co mi możecie dać więc automatycznie zostaje rozmowa chociaż sądzę, że za wiele w Waszym przypadku liczyć nie można. - Można powiedzieć że ta inicjatywa jest godna pochwały gdyby wszystkie sprawy tylko dało się omówić w ciągu kilku minut czegoś, czego nawet rozmową nazwać nie można. Coś takiego, Prusy mięknie - coś takiego nie zdarza się zbyt często. Niech sobie coś takiego daruje, bo przecież Rosja od niego nie chce przeprosin i nie widział do tego powodu, by go jednak przepraszał.
- Wiecie, sporo pracuję zwłaszcza jak się teraz tutaj zatrudniłem. Mam zobowiązania do zrealizowania a na to przecież pieniądze skądś trzeba wziąć. Nie, przecież byłem odrobinę zajęty. Ale spędziłem je z Litwą, Łotwą i Estonią zapraszając ich do siebie na święta. A Wy czym się możecie pochwalić, co Towarzyszu? E - hu. - Można powiedzieć, że tak właśnie wyglądał śmiech tego mężczyzny. Trzeba przyznać, że się z nim użerał przez tyle lat. Skoro odzyskał swoją butelkę, to sam bardzo chętnie pociągnął spory łyk z niej samemu delikatnie się krzywiąc.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Gru 25, 2011 3:09 am

-Taaa... słyszałem, że jesteś tu zatrudniony... jako mechanik ahahahah.... hydrauliką też się zajmujesz? To, że nosisz kran nie znaczy, że się nadajesz... - Lubił szydzić z ludzi, szczególnie z takich jak Rosja, Potem się dziwił, że nikt go nie lubi. Kiedy Iwan zaczął opowiadać o świętach mina mu trochę zrzedła.
-Zmusiłeś ich, żeby przyszli? - Spytał, bo jakoś nie wierzył, że przyszli sami z siebie, chociaż może chcieli się podlizać ze względu na gaz czy coś.
-Ja mam tylko jednego brata, który cały czas jest zajęty, a Ty dwie siostry uzależnione od Ciebie, więc nie dziw się, że masz więcej towarzystwa. - Nie wiadomo czemu miał ochotę się napić, więc wyciągnął rękę po butelkę czystnej i znów przechylił ją z grymasem.
-Wesołych Świąta ahahahah!!!! - Wyrzyknął na cały hotel z szyderczą nutą.
- I co zamierzasz robić? Ja bym się jeszcze napił.... a w barze jest słabe towarzystwo.... - W między czasie wypili już całą butelkę.
-No Iwan stary... powiedz, że coś jeszcze masz za pazuchą.... - Wiedział, że ma, bo zawsze przy sobie wódkę miał. Komuchy lubią się dzielić przecież.... Miał nadzieje, że jednak spędzi jakoś weselej te święta, bo nikt nie lubił przeciez użalac się nad sobą....
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Gru 25, 2011 3:36 am

- Wieści szybko wyjątkowo się rozchodzą zwłaszcza w naszych kręgach. Zajmuję się wszystkim, przecież jestem wyjątkowo zaradny... w przeciwieństwie do Was. To że nosicie miecz, to nie znaczy ze umiecie walczyć. - Odpowiedział całkiem spokojnie nie musząc nawet podnosić głosu a jeśli Prusy tak z niego lubił szydzić to jakby nie patrzeć był sam sobie winny że albo ktoś nie chciał mieć z nim nic wspólnego albo potem bolała go głowa jeśli kranem dostanie. I tak się w sumie postępuje z Gilbertem, wystarczą odpowiednio dobrane słowa.
- Zaprosiłem ich tylko na święta, by spędzić je w rodzinnej atmosferze. Przyjechał tylko Litwa wraz z Łotwą. - Jakoś niespecjalnie się pomylił, bo choć Ivan rozmawiał z tymi dwoma państwami spokojnie i stosunkowo uprzejmie i w ostateczności można by rzecz że ich jednak zmusił do tego. Te państwa akurat wiedziały, że Pana Rosji denerwować wręcz nie wolno.
- Bo moglibyście czasem Niemcom pomóc w pracy skoro jest taki zajęty tymi obowiązkami bo też na Was pracuje. A tematu moich siestr nie będę poruszać... - Po raz kolejny westchnął i tym razem można było domyślić się, że temat problemów z siostrami i tego że nie mogą żyć razem jak dawniej kiedy byli młodsi go bardzo przygnębiał. I wcale nie było tak, że miał więcej towarzystwa. Nawet nie zwrócił na to uwagi tym razem bo pogrążył się w takich rozmyślaniach.
Siostrzyczki, tak teraz chciałbym mieć przy sobie Was ale na szczastie Ukraina tutaj jest tylko chyba też pracuje...
- Prusija, nie drzyjcie się tak głośno. - Upomniał go, bo jakby nie patrzeć stał blisko niego. - Prawdę mówiąc, Towarzyszu jak na razie rozmawiam z Wami. Zawsze możecie iść coś wziąć na wynos. - Wielka mi filozofia, wypić na dwóch setkę. Teraz nagle go "starym" nazywa? Dlatego spojrzał na niego swoimi fioletowymi tęczówkami tak podobnymi do koloru fiołków. - Może coś by się znalazło. - Za dobrze go przecież znał. Trochę w tym prawdy było, że Rosjanie tacy właśnie byli gotowi podzielić się tym co mają. Dlatego ten rosły mężczyzna zaczął przeszukiwać swój płaszcz by znaleźć swoją piersiówkę - jednak zanim dał ją Gilbertowi sam upił pokaźny łyk. Musi chyba sam znaleźć sposób jak te swoje święta uczynić weselszymi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Gru 25, 2011 7:11 am

-Meh.. piesiówka... nie ważne... - Powtórzył kolejny raz podobno darowanemu koniowi nie zagląda się z zęby. Podobno... Upił kolejnego łyka wzdychając ciężko.
-Nudy trochę co? Trzeba by rozruszać to niemrawe towarzystwo towarzyszu ahahahah.... - Klepnął go kilka razy po plecach i odkaszlnął.
-Zimno tutaj.... - To była taka aluzja, żeby się stąd wynieść. ale Iwan nie był najbystrzejszym człowiekiem, więc musiałem sprostować.
-Chodź zgarniemy coś z baru i zawiniemy się do jakiegoś pokoju, czy coś? Nie będziemy tutaj marznąć przecież, co Ty na to hmmm....? - W cale nie oddawał mu tej piersiówki tylko pił sobie dalej, tak... pić i zapomnieć to w tym przypadku najlepsze wyjście. Może po drodze kogoś jeszcze skorego do zabawy spotkają? Kto wie... Trzeba by coś zorganizować w końcu i znaleźć kogoś kto nie gapiłby się krzywo na Prusaka.
Był też ciekaw jak Rosjanin zareaguje na jego propozycje, oby nie odebrał tego omylnie, pewnie skończy się tak, że Gilbert zezgonuje na łóżku i obudzi się następnego dnia z kacem i wściekły na cały świat, ale życie jest przecież jedno i trzeba się bawić. A jak się bawić to się bawić na całego. Nie chciał tych dni spędzić sam, więc mógłby nawet z Iwciem... póki go nie zdenerwuje powinno być wszystko w porządku, ale nikt nie może wiedzieć co wydarzy się tej nocy. Pewnie i tak niedługo przestanie pamiętać nawet jak się nazywa.
Powrót do góry Go down
Ukraina
Ledwo co tknięta klawiatura
avatar

Liczba postów : 35
Join date : 21/11/2011
Skąd : Kijów

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Sro Gru 28, 2011 8:13 am

Biegła szybko, starając sobie przypomnieć gdzie miała się widzieć z bratem, bo mówił jej coś o wspólnym piciu, a do picia to ona chętna zawsze, zwłaszcza jeśli mówiło się o piciu z Wanią. Piersi chociaż mocno ściśnięte górną częścią bielizny, podskakiwały raźno, wydając z siebie lekko głuchy dźwięk. "Balą, balą" niosło się za nią korytarzami. Krótka, czarna sukienka falowała za każdym razem gdy Ukrainka zatrzymywała się gwałtownie, rozglądając dookoła. Obiegła dookoła już chyba wszystkie piętra, klatki schodowe i korytarze. W końcu posłyszała echem niosący się głos brata, uśmiechnęła się, czując zbliżające się szczęście. Ruszyła z nową werwą w kierunku skąd dochodził. Dobiegła do wejścia na taras i ku swojemu zaskoczeniu zobaczyła Prusaka. Jako że była zdyszana z lekka, a na ramionach miała jedynie swój niezbyt ciepły i kryjący ciało uniform, dlatego westchnęła tylko, wyciągając przed siebie półtoralitrową butelkę starego dobrego spirytusu.
- Ya m...ówiła, że go zna...jde brat... - wysapała. - Przepraszam, jeślim przeszkodziła. - dodała szybko, przypomniawszy sobie o tym, że w końcu Rosjanin sam nie stał na owym tarasie i wypadałoby przeprosić za zakłócenie ich rozmowy i ewentualne zepsucie jakiegoś toku zdarzeń. Wypominałaby sobie zapewne długo, jeśli w tym momencie przeszkodziła bratu w czymś ważnym. A nóż omawiali jakieś sprawy rządowe, i przez nią teraz wybuchnie konflikt? A co jeśli przez to cierpieć będą wszyscy? I brat i Natasha? Oh Boże uchroń, ona nie chciała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://peach-8d.deviantart.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 12:35 am

Co robi Izrael kiedy ma przerwę pomiędzy jedną porcją leków a drugą? Wtedy kiedy powoli przestają działać i zostaje wywalona z pięknego świata względnego otępienia i braku potrzeby rozmyślania? Stara się znaleźć w miarę ciche miejsce, takie w którym nie ma ludzi. Izrael nie lubi ludzi. Ludzie są głośni. Ludzie przypominają jej o dawnym życiu. Ludzie są źli. Po prostu źli.
Zacisnęła ręce na materiale spodni. Czuła jak jej paznokcie wbijały się w tkankę, jednak nie przez kolana. Poniżej pasa nie czuła już nic. Po paru sekundach puściła, ale na materiale i tak zostały lekkie wgniecenia. Podjechała bliżej barierki.
Piękny widok. Uroczy. Przeniosła wzrok w dół. Wysoko... Na tyle wysoko, że jakby przechyliła się z wózka, pomagając sobie rękami, mogłaby spaść... Spaść patrząc się na ten widok.
Poprawiła opaskę lekarską na oku. "Ale to tylko rozważania." stwierdziła "Następna porcja leków jest dopiero za pół godziny."
Powrót do góry Go down
Niemcy
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 01/11/2011
Age : 28
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 12:58 am

Szedł przed siebie z deka rozkojarzony, niby miał zrobić rewizję.... czy wszystko gra i działa jak należy a chociażby jest czystko. Tym się głownie zajmował pomijając już wypełnianie sterty papierów na biurku oraz wypisywanie wypłat i różnych innych hotelowych bzdur. Chwila oddechu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Tęsknił na wypadami za miasto, poza hotel gdzie natura rządziła się swoimi prawami.
Nie przepadał za zbyt częstym towarzystwem, a jak na złość hotel to dość zaludnione miejsce, można było spotkać ich praktycznie wszędzie. Tych zlanych z tłem i tych, których tysiące razy trzeba było nakierowywać na właściwe tory. Wysłuchiwał każdego, nie chciał mieć problemów bo dyrektorka jaśnie patrzy i kontroluje to co robi.
Przemaszerował w końcu na taras, o to zwieńczenie by nie powiedzieć pięknych widoków tej dobornej krainy, która rozciągała się dookoła, z niedaleka jak nie patrzeć biło już widać miasto.
Przerzucił wzrokiem ale niepostrzeżenie się zatrzymał bo ktoś jeszcze tu był.
Tak ona, ona też tu była..... i cały czas nie dawała o sobie za pomnieć.
Skoro już tu przyszedł nie było odwrotu, nie możne się cofnąć bo to zauważy. Mentalna pułapka?
Przystaną trochę niepewnie i cóż by to nie było postanowił się po prostu przywitać tak z zasady dobrych manier:
-Guten Tag

_________________
Źle, źle zawsze i wszędzie
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...

*
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie - o! wszędzie,
Gdzie ja będę, ta będzie (...)


Darkness Incarnate
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cruelty-and-the-best.bloog.pl/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 1:08 am

" Pół godziny... 30 razy 60 sekund, odliczając jeszcze to co właśnie minęło..." Izrael zajmowała sobie czas właśnie czas odliczeniem kiedy ciszę, której towarzyszył trel wiosennych ptaków przerwały te dwa słowa, wypowiedziane w najtwardszym języku świata.
- Caharajim towim - tak, ludzi się mnoży na tym świecie... Jest ich coraz więcej. Po co? Żeby coraz więcej osób tego rodzaju spotykała na swojej drodze? Wywróciła zdrowym okiem o barwie prawie czystego szkarłatu. Wyglądało jak chore, ale to ono dawało jej jaki kolwiek widok na świat. - Co cię tu sprowadza?
Oparła się ręką o balustradę, śledząc jej powierzchnie palcami.
Powrót do góry Go down
Niemcy
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 01/11/2011
Age : 28
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 1:47 am

Milczał przez chwilę próbując zebrać myśli. Gdy tak na niego patrzyła czuł się nieswojo a nawet "przeszyty" przeszłością. Bardzo ostrożnie "zawiesił" na niej wzrok i odparł:
-Jestem tu na kontroli, zawsze o tej porze przechodzę po hotelu. Taka praca...
To brzmiało jak rutyna ale jednak nie tak łatwo jak zawsze, to wszystko przez to, że uważał na każde słowo. Była podejrzliwa, to widać jej z oczu było. Kto wie co by robiła gdyby nie ten wózek... to wprawiało go w myślowy dysonans, projekcję która pojawiała się niezależnie od niego. Tłumił je w sobie czym prędzej, nie mogąc zdzierżyć widoku spojrzał lakonicznie po okolicy.
Zieleń jest niezwykle uspokajająca...

_________________
Źle, źle zawsze i wszędzie
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...

*
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie - o! wszędzie,
Gdzie ja będę, ta będzie (...)


Darkness Incarnate
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cruelty-and-the-best.bloog.pl/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 1:59 am

Ona skutecznie blokowała przeszłość. Co nie oznacza, że zapomniała. Ale po co o tym myśleć? Po co myśleć o czasie kiedy tylko leżała na łóżku, krzycząc z bólu i robiąc pod siebie? Potem już nic nie pamiętała... A raczej pamiętać nie chciała.
- Praca... - mruknęła obserwując go kątem oka, gotowym aby odwrócić się w stronę barierki. On... On pamiętał to dobrze. Była tego pewna. Była pewna tego, że pamiętał, każdy cholerny dzień, każdą minutkę, każdą pieprzoną sekundę! I co z tego że żałował? Skoro pamiętał powinien pamiętać także jaka była przed wojną. I jaka jest teraz.
Powrót do góry Go down
Niemcy
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 01/11/2011
Age : 28
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 2:34 am

Jej głos zabrzmiał dziwnie, mogło by się wydawać że to tylko zwykłe słowo jednak w jej ustach znaczyło o wiele więcej... o wiele bardziej raziło niż zwykle. Praca była dla niego każdym dniem, rutyną, przywiązaniem i obowiązkiem. Teraz jednak wywołała zupełnie inną niesprecyzowaną bliżej reakcję - nie chciał myśleć o pracy nie w taki sposób........ Odsunął się trochę i spojrzał w podłogę.
Znowu ten wózek. Znowu to samo...
Chwila słabości pustki, był gotowy odejść jednak coś go nagle przytrzymało:
-Natürlich...-odparł bez wyrazu.
W znacznej części udało mu się zneutralizować to przed czym się tak bardzo bronił - nie dopuszczał do siebie trudno powiedzieć raczej starał się po prostu trzymać odpowiedni dystans myślowy w takiej sytuacji jak ta.

_________________
Źle, źle zawsze i wszędzie
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...

*
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie - o! wszędzie,
Gdzie ja będę, ta będzie (...)


Darkness Incarnate
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cruelty-and-the-best.bloog.pl/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 2:51 am

- Rozumiem. - gdyby mogła teraz wziąć swoje leki... Coś takiego by się na pewno nie zdarzyło. Nie zaczeła by sobie przypominać.
[ tutaj nastąpi retrospekcja~ ]
- Ludwig, widziałeś mojego psa? - - spytała zmartwiona. Od paru dni go szukała, pytała większości państw, a teraz, na spotkaniu międzynarodowym mogła spytać Ludwiga. Patrzyła z pewną dozą ciekawości, swoimi szmaragdowymi oczami. - Zgubił się parę dni temu, Egipt mówił żebym cię spytała.
Drobna istota na chudych zgrabnych nogach, stała zaraz przy wysokim blondynie w garniturze. Dziwny kontrast. Czarne włosy dziewczyny były spięte w długi warkocz, opadający na materiał krótkiej, aczkolwiek eleganckiej sukienki.
Powrót do góry Go down
Niemcy
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 01/11/2011
Age : 28
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 3:20 am

Spojrzał na nią z lekką niechęcią. Wyglądał jakby w ogóle nie miał ochoty z nikim gadać. Niby mieszkała już tu jakiś czas ale raczej nie zwracał na nią uwagi, teraz jednak pojawiała się zbyt często nie wiadomo dlaczego ciągle gdzieś dało się słyszeć jej imię. Do czasu, wszystko zaczęło biec w innym kierunku. Zupełnie wstecznym graniczącym z nonsensusem i apatią....
Dzień miał ciężki: ciągłe bieganie i załatwianie różnych spraw. Szef był nieugięty i wymagający więcz zaryzykowałby stwierdzenie "trzymał go na smyczy" to niedomyślenia co chęć władania robi z człowiekiem:

-A jak wyglądał...? -mruknął zmęczonym tonem wodząc wzrokiem po zatłoczonej ulicy.
Miał ochotę zapalić jednak w towarzystwie kobiety nie wypada, nawet chociażby takiej jak ona.


_________________
Źle, źle zawsze i wszędzie
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...

*
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie - o! wszędzie,
Gdzie ja będę, ta będzie (...)


Darkness Incarnate
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cruelty-and-the-best.bloog.pl/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 3:29 am

-Czarny z niebieską obrożą, reaguje na imię "Amir" - dziewczyna była naprawdę lekko zaaferowana. Chyba nawet działało na nią samo miasto... Berlin tętnił życiem, emocjami, ludźmi, a Lewona bardzo lubiła być wśród ludzi.
- Jesteś zmęczony.. Przepraszam, że cię pytam, ale nigdzie go nie ma... - zielone oczy z ciekawych zrobiły się smutne.
Powrót do góry Go down
Niemcy
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 01/11/2011
Age : 28
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 3:45 am

-Chodziło mi o ras-.....nieważne. Nie widziałem. - cisnęło mu się na usta:
-Jeżeli zobaczę dam ci znać...-sam lubił zwierzęta i miał do nich zaczem zaufanie większe niż do ludzi. To nie będzie grzech jeżeli się rozejrzy i za tym małym...
Przyjrzał jej się uważnie przez chwile miał wrażenie, że nie wie o czym ona gada. Przykrym faktem było to, że to on zapętlił się w myślach i niepotrzebne zaczął myśleć o tym co dzieje się dookoła. Jakie to mylne...
Przewrócił oczyma bo powieki miał ciężkie jak ołów i mruknął pod nosem:
-Może trochę...
Mimo iż starał się nie myśleć o tym jak o schadzce ciągle miał wrażenie, że ktoś go śledzi. Teraz było ich pełno, byli wszędzie...
Może tylko mylna wyobraźnia bo w końcu wydawało mu się, że jej nie ma ale wolał być ostrożny:
-Wybacz muszę już iść. -rzucił szybko.

_________________
Źle, źle zawsze i wszędzie
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...

*
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie - o! wszędzie,
Gdzie ja będę, ta będzie (...)


Darkness Incarnate
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cruelty-and-the-best.bloog.pl/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 3:56 am

[i] Lewon przekrzywiła delikatnie głowę.
- Rozumiem... Jeżeli będziesz miał czas, to zapraszam do siebie na herbatę. Mogę ci dać jakieś zioła z kraju, niwelują zmęczenie, poprawiają układ krążenia.. - uśmiechnęła się lekko poprawiając koszyk z kwiatami w dłoniach.- Zawsze jesteś mile widziany. Do widzenia.
Odwróciła się odchodząc swoim lekko podskakującym krokiem.
Powrót do góry Go down
Niemcy
Darmowy Guinnes w Barze
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 01/11/2011
Age : 28
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Nie Kwi 15, 2012 4:13 am

Nie wiedział co powiedzieć jego sytuacje była dziwnie ciężka i niewygodna za razem. Chciał jej powiedzieć żeby się nie łudziła, chciał przykazać by lepiej znikła mu z oczu i się nie pokazywała, ale za pewny by go nie posłuchała. Nie wyglądała na taką co szybko godzi się z czymś co jest niezgodne z jej naturą, to było dla mniego niezrozumiałe tym bardziej teraz.
Dlaczego jest taka miła? Dlaczego nie widzi tego co się dzieje dookoła?
Czy ma nastąpić coś jeszcze większego, kto wie...

W końcu nie odpowiedział zupełnie nic i szybkim krokiem oddalił się wchodząc w obcy tłum na ulicy.
Było mu zimno, nawet bardzo.

_________________
Źle, źle zawsze i wszędzie
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...

*
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie - o! wszędzie,
Gdzie ja będę, ta będzie (...)


Darkness Incarnate
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://cruelty-and-the-best.bloog.pl/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Taras widokowy   

Powrót do góry Go down
 
Taras widokowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: I n n e . . . -
Skocz do: